Mąka kokosowa – przepisy, wartości odżywcze, IG, gdzie kupić

Mąka kokosowa – ależ ona mnie zawiodła kilka lat temu. Obraziłam się na nią. Uznałam za niepotrzebny wydatek. Spisałam na straty. Tak całkiem na straty na szczęście nie, bo F. zjadał te „przysmaki” w milczeniu, ale zjadał i w koszu nie lądowało. Mąka kokosowa to najdziwniejsza bezglutenowa mąka, z jaką miałam do czynienia do tej pory. Jeśli myślisz, że umiesz piec (i to nawet bezglutenowo), kokosowa sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona bez sentymentów. 😉

Kilka tygodni temu znalazłam przepis, który sprawił, że postanowiłam dać drugą szansę. Jak pisze Katarzyna Nosowska w A ja żem jej powiedziała Kiedyś spytałam Jakuba Żulczyka, czy frajerstwem jest dawać drugą szansę. Odpowiedział: „Nie. Frajerstwem jest dać trzecią”.

Przyszedł więc czas na drugą i zarazem ostatnią szansę dla mąki kokosowej. 😉

Mąka kokosowa
Mąka kokosowa

Gdzie kupuję mąkę kokosową?

Tak jak w przypadku innych mąk bezglutenowych, kokosową również możesz zrobić sama. Warunkiem jest posiadanie hipsterskiego super-miksera, który wiórki kokosowe z domowej produkcji mleka kokosowego zamieni w gładką mąkę. Można oczywiście w starym młynku do kawy, ale to dość czasochłonne. Mnie nie udaje się w domu uzyskać pożądanej gładkości i konsystencji mąki, więc ja kupuję (taką). Ale jak mówią Masz czas i mikser? Go Girl!

Wychodzę też z założenia, że mąka to coś gładkiego, więc nie lubię takich, które są ziarniste. Gdybym chciała uzyskać np. ciasto o ziarnistej konsystencji, użyłabym po prostu wiórków kokosowych

Warto też wiedzieć, że mąka kokosowa mące kokosowej nie równa. W zależności od marki może nie być tak sypka czy drobno zmielona jak ta, której użył autor konkretnego przepisu z Internetu.  I to już wystarczy, żeby uzyskany przez nas rezultat był inny (zwykle niezgodny z wysokimi oczekiwaniami). Mąka kokosowa to kapryśna panienka.

Mąka kokosowa – przepisy

Unikaj jak glutenu przepisów z małą ilością mąki kokosowej a dziwnie dużą liczbą jajek. Taki przepis się uda, wygląd, konsystencja i struktura będą bez zarzutu. Ale dumnie podając gościom kokosowy przysmak nie zapomnij dodać, że właśnie serwujesz im jajecznicę tylko, że na słodko. Nie żartuję – muffinki, ciasta itp. z takich przepisów mają wyjątkowy i wyrazisty jajeczny smak.

Zalety mąki kokosowej

Największa zaleta mąki kokosowej jest jednocześnie jej największą wadą. Chłonność. Ogromna!!! Dlaczego to zaleta? Bo potrzebujesz jej niedużo, a i tak wychodzi cała keksówka ciasta, Dlaczego wada? Bo jeśli wbijesz dużo jajek, wyjdzie ciasto o smaku jajecznicy, ale jeśli zmniejszysz ich ilość, to powstanie kolejny bezglutenowy gniot lub niezjadliwa kruszonka.

Szukaj więc przepisów, które owszem zawierają jajka (byle nie w astronomicznej ilości) oraz, co bardzo ważne, dodatkowe „mokre” składniki. Takie jak np. rozpuszczone masło lub olej kokosowy, miękkie banany, awokado, śmietana. W ten sposób unikniesz efektu słodkiej jajecznicy i jednocześnie zachowasz odpowiednią wilgotność i strukturę ciasta. Przygotuj się jednak na więcej prób i błędów niż sukcesów na początku swojej przygody z mąką kokosową.

Biorąc pod uwagę, że mąki kokosowej nie potrzeba dużo, żeby stworzyć coś z niczego, druga zaleta będzie związana z portfelem. Mąki bezglutenowe są dość drogie, a skoro kokosowa wystarcza na dłużej, to jest rozsądniejszą cenowo opcją niż np. migdałowa.

Jeszcze inną zaletą mąki kokosowej jest to, że zawiera tłuszcz nasycony. Te wszystkie mąki orzechowe i pestkowe nie nadają się do wypieków. Zawierają niestabilne kwasy tłuszczowe, które pod wpływem temperatury jełczeją i stają się bardzo szkodliwe dla zdrowia. Tłuszcze nasycone są bardziej stabilne, choć to wcale nie oznacza, że panierka z mąki kokosowej czy naleśniki są zdrowe.

Wartości odżywcze mąki kokosowej + IG (indeks glikemiczny)

Według aplikacji Cronometer (która idealna nie jest, ale dostarcza największej ilości danych i jest bardzo przejrzysta) 100 g mąki kokosowej ma aż 429 kcal. Choć kokos kojarzy się przede wszystkim z tłuszczem, to jednak proporcje makroskładników mogą zaskoczyć. Na 429 kcal przypada

  • 57% węglowodanów
  • 30% tłuszczu
  • 13% białka

Produkty z kokosa (np. słynny olej MCT) związane są szczególnie z dietą ketogeniczną, ale akurat mąka kokosowa ma sporo węglowodanów, więc zarówno na diecie keto jak i niskowęglowodanowej trzeba wziąć to pod uwagę.

Jeśli boisz się tłuszczu nasyconego (14,3 g/100 g) i błonnika (aż 35,7 g/100 g), mąka kokosowa nie dla Ciebie.

Ale na makroskładnikach nigdy nie poprzestajemy, bo nie chodzi tylko o to, żeby się najeść. Chodzi o to, żeby się odżywić.

100 g mąki z kokosa zawiera:

  • trochę witamin z grupy B (oprócz B12 oczywiście)
  • odrobinkę witaminy E

Zawartością witamin nie zachwyca, ale jeśli chodzi o minerały, jest już dużo, dużo lepiej. W 100 g mąki z kokosa znajdziemy sporo miedzi, manganu, selenu i fosforu. A w całkiem przyzwoitych ilościach również magnez i cynk. Najlepiej prezentuje się jednak tabelka z aminokwasami.

Indeks glikemiczny (IG) mąki kokosowej – ok. 50.

Pancakes czyli przepis na „racuchy” z mąki kokosowej

Bezglutenowe pancakes
Jeszcze tylko jogurt naturalny i miód

Kiedy jadłam gluten, bardzo lubiłam racuchy. Takie po polsku – z jabłkami i cukrem pudrem. Po przejściu na dietę bezglutenową długie lata bezskutecznie szukałam dobrego przepisu na naleśniki i właśnie racuchy. Naleśniki wreszcie udało się usmażyć i, co ciekawe, smakują lepiej niż pszenne (przepis tutaj), ale dobrego przepisu na puszyste racuchy jeszcze niestety nie znalazłam. Postanowiłam więc przerzucić się na amerykańskie pancakes, bo przepisów na bezglutenowe jest w sieci całe mnóstwo. Z góry i bez żalu odrzucam te z trylionem składników. Szukam krótkich i nieskomplikowanych. Pierwsze, bardzo smaczne i udane pancakes powstały z mąki masa harina. Niestety biała mąka kukurydziana jest bardzo droga i trudno dostępna. Na drugi przepis, który mnie zaintrygował natrafiłam kilka tygodni temu. Tylko ta nieszczęsna mąka kokosowa jako główny składnik… Zaryzykowałam i nie żałuję. Usmażyłam je już co najmniej 7 razy i ciągle mam ochotę na kolejną porcję. Może nie są wybitnie puszyste (bez glutenu trudno jednak uzyskać znaną z dzieciństwa pszenną puchatość), ale bardzo mi smakują i, co równie ważne, dobrze i bezproblemowo się smażą. To jak na razie pierwsza, i do tej pory jedyna kreacja z mąki kokosowej, którą uważam za udaną i której udało się odczarować mit (?) kapryśnej, kokosowej księżniczki.

! Nie ręczę za rezultat, jeśli użyjesz innej marki mąki kokosowej. Ba, w ogóle nie ręczę, że ten przepis Ci wyjdzie, bo nie natrafiłam jeszcze na żadną inną mąkę bezglutenową, która byłaby tak nieobliczalna jak kokosowa.

!! Aby uzyskać odpowiednią konsystencję ciasta na pancakes z mąki kokosowej, trzeba (koniecznie!) wymieszać wszystkie składniki w blenderze kielichowym lub sportowym. Blender ręczny, lub co gorsza zwykła trzepaczka, nie da Ci w połowie tak dobrego rezultatu jak blender do zielonych koktajli.

!!! Nie czekaj zbyt długo, ponieważ ciasto po zmiksowaniu bardzo szybko gęstnieje (wspomniana wyżej chłonność). Ja nie używam nawet chochelki – wlewam ciasto na patelnię prosto z kubka blendera. 

Składniki:

8 małych pankejków

  • 30 g masła
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego
  • 40 g mąki kokosowej
  • 3 jajka
  • większa szczypta sody oczyszczonej

1. Masło i olej rozpuścić. Odstawić na kilka minut do ostudzenia.

2. Następnie wszystkie składniki zmiksować na gładką masę w blenderze kielichowym lub sportowym.

3. Smażyć pankejki na dobrej patelni i niewielkiej ilości oleju kokosowego. Dodatki jakie tam chcesz. 😉

Fajny smak można również uzyskać dodając do ciasta połówkę banana. Niestety wtedy pancakes szybciej się przypalają i są raczej ciemnobrązowe niż apetycznie złociste.

Stewia – ig, jaką kupić, jak używać, przeciwwskazania

Przez wiele lat się oszukiwałam. Bardzo chciałam wierzyć, że istnieją zdrowe zamienniki cukru. Kto by nie chciał bez wyrzutów sumienia jeść ulubione desery 😉 (panna cotta, crème brûlée i brownie). I próbowałam a to miodu, a to ksylitolu, a to cukru kokosowego, a to słodzenia rodzynkami czy bananami. Słodkie to słodkie. Nawet jeśli jakimś cudem nie podniesie poziomu cukru we krwi, to wpłynie negatywnie na wątrobę albo w inny sposób zachwieje równowagę  w organizmie. Aż wreszcie postanowiłam porządnie sprawdzić informacje o różnych słodzikach i substancjach zastępujących niesławny biały cukier. I okazało się, że ksylitol wcale nie taki naturalny jak go malują/reklamują, a syrop z agawy to prawie to samo co syrop glukozowo-fruktozowy. Szczegóły w artykule Zamienniki cukru. A stewia?

Stewia w płynie i w kryształkach
w płynie (z gliceryną) albo w kryształkach (z erytrytolem)

Stewia – kalorie, IG (indeks glikemiczny) i ŁG (ładunek glikemiczny)

„Stewia nie fermentuje i nie podwyższa poziomu glukozy we krwi. Jest bardzo słodka, około 200-300 razy bardziej niż cukier.” Miriam Kalamian Dieta ketogeniczna w walce z rakiem

Słodziki ze stewii – 0 kcal, IG=0, ŁG=0 (chyba, że są to słodziki z pewnymi dodatkami, które mogą zawierać węglowodany i tym samym zmieniać kaloryczność i indeks glikemiczny).

Tabelka porównująca najpopularniejsze zamienniki cukru pod względem kalorii, IG (Indeks Glikemiczny), ŁG (Ładunek Glikemiczny) i wartości odżywczych znajduje się w artykule o cukrze kokosowym.

Jaką stewię kupić?

Produktów ze stewią jest mnóstwo, szczególnie w sklepach internetowych. Płyn, proszek, tabletki, kryształki, suszone liście, puder, koncentrat – jest w czym wybierać. Mimo wszystko dość długo zwlekałam z wypróbowaniem stewii, ponieważ skład tych słodzików pozostawiał wiele do życzenia. Dobrze wiedziałam, że decydując się na cokolwiek ze stewii co nie jest całym (świeżym lub suszonym) liściem, kupuję tak naprawdę produkt wysoko przetworzony – izolat, który na dodatek często zawiera sporo nieciekawych dodatków.

Dopiero kiedy pojawiły się produkty z dużo lepszym składem, postanowiłam kupić i przetestować. Poniżej wstawiłam linki do słodzików ze stewii, które pod tym względem prezentują się najlepiej. Miej jednak na uwadze, że to w dalszym ciągu są ekstrakty, czyli substancje słodzące wyizolowane z rośliny. Sam proces ekstrakcji może być mniej lub bardziej chemiczny, ale informacji o tym już na opakowaniu nie znajdziemy.

Zauważyłam też, że niektóre słodziki, które zostały nazwane stewią, zawierają jej śmiesznie mało. Z czego zatem składa się taki produkt? Np. w 95% z… erytrytolu. Na miksy ze śladowymi ilościami stewii również trzeba uważać. Choć akurat erytrytol – o ile nie został wyprodukowany z kukurydzy GMO potraktowanej później chlorem – nie jest wcale taki zły. Przynajmniej w opinii Miriam Kalamian, autorki książki Dieta ketogeniczna w walce z rakiem.

Dwa ostatnie produkty na tej liście (marki Pura, Dulzura Natural) są na pewno bezglutenowe (informacja na firmowej stronie). W przypadku pozostałych nie znalazłam nic o alergenach, więc teoretycznie powinny być bezpieczne, ale jeśli chcesz mieć pewność, napisz e-mail do producenta.

Dodatek gliceryny w stewii w płynie sprawia, że nie jest to słodzik 0 kcal (choć i tak kaloryczność jest niewielka biorąc pod uwagę, że często do posłodzenia wystarczy kilka kropel). Gliceryna może budzić pewne wątpliwości, ale produktów o lepszym składzie… po prostu nie ma (przynajmniej w Polsce).

Stewia w płynie NatVita
składniki: woda, substancja słodząca: glikozydy stewiolowe, nośnik: gliceryna pochodzenia roślinnego

Stewia w płynie Steviola
składniki:
gliceryna, glikozydy stewiolowe, woda

Stewia w płynie Natu Sweet
składniki: woda, gliceryna, substancja słodząca: glikozydy stewiolowe

Ekstrakt ze stewii 97% Natu Sweet
składniki: glikozydy stewiolowe 97%, wilgotność 6%

Stewia w proszku Pura
składniki: 100% glikozydy stewiolowe

100% liści w proszku Dulzura Natural
składniki:
100% sproszkowany liść stewii

 

Świeża stewia (liście) – jak używać

Jeśli chcesz mieć słodzik ze stewii najbardziej naturalny jaki można sobie wymarzyć, kupujesz roślinę w doniczce o nazwie Stevia rebaudiana (podobno najsłodsza ze wszystkich), suszysz liście, zamieniasz na proszek w młynku do kawy i dosypujesz to zielone coś np. do herbaty (stewio-matcha?). Ogromną wadą takiego rozwiązania jest gorzkawy (lukrecjowy) posmak stewii. Można się również pobawić w zrobienie domowego ekstraktu (np. na alkoholu lub wodzie).

Najprostszy sposób na świeżą stewię, to oczywiście herbata ze stewii. Wszystko czego potrzebujesz to kilka listków, wrzątek i fancy kubeczek. I nie musisz słodzić, bo herbatka już… posłodzona. 😉

Stewia w płynie

Bardzo wygodne i bardzo wydajne rozwiązanie. Mała buteleczka 100 ml wystarcza na długo (pod warunkiem, że zdrowo się odżywiasz i słodkie posiłki oraz napoje nie są podstawą Twojej diety). Kilka kropelek i już!

Wadą stewii w płynie jest posmak: przez niektóre osoby wyczuwalny bardziej, przez inne – prawie w ogóle. Można go określić jako lukrecjowy, ale mnie przypomina… alkohol. Pewnie to sprawka nie samej stewii, tylko gliceryny, której w produkcie jest więcej. 

Moim zdaniem stewia w płynie najbardziej pasuje do jogurtu, owsianek, jaglanek, deserów na zimno i napojów. W wypiekach jej słodki smak gdzieś się ulatnia, ale być może dodałam jej po prostu za mało.

Stewia – przeciwwskazania

„(…) stewia nie została dokładnie przebadana przez naukowców, nie licząc badaczy zatrudnionych w firmach ją wytwarzających, ale większość dostępnych informacji zdaje się wskazywać, że spożywana w niewielkich ilościach jest nieszkodliwa, przynajmniej na krótką metę (obserwacje badające efekt długotrwały po prostu jeszcze nie istnieją).” Miriam Kalamian Dieta ketogeniczna w walce z rakiem

Dr Axe pisze, że w zasadzie jedyne skutki uboczne stewii to bardzo rzadko występująca reakcja alergiczna i symptomy ze strony układu pokarmowego (wzdęcia, nudności).

W Japonii stewia jest bardzo popularna od kilku dekad i tam również nie zaobserwowano niekorzystnego działania tej rośliny.

Ale są też argumenty na nie:

  • stewia jak każdy słodzik przyzwyczaja do słodkiego smaku, więc nie pomoże osobom uzależnionym od cukru i słodyczy

     

  • nie została jeszcze dokładnie przebadana, więc jak wszystkie zioła może mieć w długofalowej perspektywie zarówno korzystne jak i niekorzystne działanie (np. liście stewii zawierają sporo kwasu szczawiowego, który może przyczyniać się do powstawania kamieni nerkowych)

     

  • z kolei słodziki ze stewii to sztucznie wyizolowane substancje, czyli produkt wysoko przetworzony

     

  • może źle wpływać na nadnercza i układ hormonalny

Stewia – ciekawostka

I natrafiłam na jeszcze jedną bardzo ciekawą informację o stewii. Podobno ekstrakt z liści stewii na bazie alkoholu unicestwia bakterię wywołującą boreliozę. I to lepiej niż antybiotyki! Wprawdzie badanie z probówki a nie na ludziach, ale daje pewną nadzieję. Oczywiście niech nikomu nie przyjdzie do głowy jeść sztuczny słodzik ze stewią w nadziei na pozbycie się tej choroby. 😉

Źródła:
pttz.org/zyw/wyd/czas/2013,%203(88)/03_Bugaj.pdf

draxe.com/stevia/

empoweredsustenance.com/is-stevia-bad-for-you/

draxe.com/stevia-kills-lyme-disease/

Kasze bezglutenowe – lista skrócona i z opisem

Poniżej znajduje się lista bezglutenowych kasz wraz z moim bardzo subiektywnym opisem. Wybór jak na dietę bezglutenową jest naprawdę duży, więc szansa, że znajdziesz taką, która będzie Ci smakować też jest całkiem spora. Pamiętaj tylko, że kasze, nawet te z tzw. pseudo-zbóż, wymagają odpowiedniego przygotowania w celu zneutralizowania substancji antyodżywczych i zarazem zwiększenia przyswajalności witamin i minerałów. Dlaczego to takie ważne pisałam w artykule Próchnica zębów – przyczyny i zapobieganie.

Kasze bezglutenowe – lista w skrócie

Kasze na tej liście są oczywiście bezglutenowe, ale jak większość produktów sypkich mogą być zanieczyszczone glutenem z powodu nieodpowiedniego przechowywania czy pakowania. Kliknij na nazwę kaszy, żeby sprawdzić, gdzie można ją kupić w wersji prawdziwie bezglutenowej (tzn. bez śladowych ilości glutenu).

Kasza jaglana

Kasza gryczana niepalona

Komosa ryżowa

Kasza sorgo

Kasza owsiana

Kasza coix

Kasza amarantusowa

Kasza jaglana

Zdecydowanie królowa bezglutenowych kasz. Nie ze względu na smak (który bez dodatków – delikatnie mówiąc – nie zachwyca), ale z powodu dużej ilości naprawdę smacznych dań, które można z niej wyczarować. To z kaszy jaglanej powstają najlepsze i najpyszniejsze naleśniki bezglutenowe (moim zdaniem nawet lepsze niż pszenne). To z kaszy jaglanej robi się bezglutenowy budyń i wegańskie burgery. Oczywiście z kaszy jaglanej piecze się też ciasta i cudowny płaski chlebek. Kaszę jaglaną dodaje się nawet do owocowych koktajli, szczególnie jeśli chcemy, żeby takie smoothie było bardziej sycące. Ugotowana dzień wcześniej kasza jaglana to również sposób na szybkie śniadanie. Wystarczy dodać soczystą gruszkę i posypać cynamonem.

Kluczem to ugotowania dobrej kaszy jaglanej jest zalanie jej wrzątkiem dwa razy. Po odlaniu wrzącej wody po raz drugi, wlewamy świeżą i gotujemy. Można eksperymentować z ilością wody. Jeśli nie będzie jej dużo, kasza ją wchłonie i ugotuje się na sypko (uwaga, żeby nie przypalić). Jeśli dodamy więcej wody i będziemy mieszać w czasie gotowania, kasza będzie kleista. Niektóre przepisy podają, żeby kaszę przed gotowaniem lekko uprażyć na suchej patelni. Jednak moim zdaniem ten sposób nie działa i nie usuwa goryczki. Zalanie wrzątkiem dwa razy sprawdza się o niebo lepiej, przynajmniej u mnie.

Kasza gryczana

Kasza gryczana jest dostępna w wersji palonej i niepalonej (tzw. białej). O kaszy palonej nie napiszę dużo, ponieważ nie znoszę jej aromatu. Z kolei moja mama i F. ją uwielbiają. Mówią, że biała jest taka nijaka i bez wyrazu. Kasza gryczana palona, to przede wszystkim popularny dodatek do obiadu, w szczególności gulaszów. Robi się z niej także farsz do pierogów.

Za to kasza gryczana biała jest moim zdaniem fenomenalna. Wychodzi z niej tani, niezawodny i pyszny chleb bezglutenowy, o którym pisałam w artykule Zdrowy chleb bez glutenu. Bez jajek, bez mleka i bez drożdży. Pyszny! Co ciekawe, ten chleb robi się praktycznie sam. Kaszę gryczaną niepaloną wykorzystuję też do wytrawnych naleśników à la tortille. Najprostszy sposób na kaszę gryczaną to oczywiście gryczane kaszotto. Kaszę gotujemy w bulionie (tradycyjnym albo roślinnym), potem podsmażamy na patelni z ulubionymi warzywami, a na koniec posypujemy pestkami słonecznika i świeżą natką pietruszki.

Komosa ryżowa (inaczej quinoa)

Komosę ryżową kocham bezwarunkowo. Za to, że pasuje do dań słodkich i wytrawnych; za to, że tak fajnie wygląda; za to, że się szybko gotuje; za to, że zamienia sałatkę w sycące danie, za to, że nie ma żadnego dziwnego posmaku; za to, że ma dużo roślinnego białka, magnez i witaminy z grupy B. Fakt, mogłaby być trochę tańsza. Jeden z moich ulubionych przepisów z tą kaszą to Komosa ryżowa na słodko na śniadanie.

Bezglutenowe kasze w kokilkach

Kasza sorgo

Gdyby nie dieta bezglutenowa, to prawdopodobnie nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby kupić sorgo. Jeśli więc uważasz, że dieta bezglutenowa, czy jakakolwiek inna Cię ogranicza, pomyśl ile fantastycznych smaków odkryjesz; smaków, o których istnieniu na diecie tradycyjnej nawet się nie ma pojęcia. Sorgo, to oprócz komosy ryżowej, moja ulubiona kasza. Poświęciłam jej cały osobny artykuł Kasza sorgo: smak, jak gotować, wartości odżywcze + 2 przepisy, bo jest naprawdę świetna.

Kasza kukurydziana

Z kaszą kukurydzianą nie mam jeszcze praktycznie żadnego doświadczenia. Czeka w kuchennej szafce na odpowiedni przepis. Na razie natrafiam na same kaszki śniadaniowe dla dzieci albo niezdrowe przepisy z mąką, mlekiem i olejem roślinnym. Z kaszy kukurydzianej robi się m.in. polentę a z polenty frytki (niestety też na głębokim tłuszczu). Na blogach anglojęzycznych często powtarzający się przepis to tradycyjny dla południa Stanów Zjednoczonych chlebek z kaszy kukurydzianej. Może kiedyś wypróbuję.

Kasza owsiana

Tak, oprócz płatków oraz mąki owsianej, dostępna jest również kasza owsiana. Wpisów na jej temat nie będzie, bo nie jem owsa (wyjątek zrobiłam tylko dla pysznej mieszanki Upiecze Ci się!, którą ze względu na czysty skład bardzo chciałam wypróbować). Ale widziałam ciekawy przepis na kaszę owsianą w wersji śniadaniowej na słodko na blogu Kingi Paruzel.

Kasza coix czyli łzawica ogrodowa lub Łzy Hioba

Nazwa wprawdzie nie zachęca, ale ta kasza ma podobno sporo zdrowotnych właściwości, więc jest pierwsza na mojej liście nowych i nieznanych produktów do wypróbowania.

Amarantus

Celowo na samym końcu. O ziarnie amarantusa wspominam tylko dlatego, że jest bezglutenowe. Wiem, że są osoby, które lubią i stosują, ale ja wolałabym zjeść całą miskę nielubianej przeze mnie kaszy gryczanej palonej niż jedną łyżkę ziaren amarantusa. Amarantus ma taki piwniczny, moim zdaniem bardzo nieprzyjemny zapach i smak. Cóż nie wszystko co zdrowe, trzeba lubić.

Kasze bezglutenowe – lista bezpiecznych produktów

Moje ulubione marki, które oferują kasze bezglutenowe, ale też wiele innych produktów bez glutenu to Pięć Przemian i Denver Food (wpis niesponsorowany). Nie mają wprawdzie certyfikatów, ale możesz napisać e-mail do firmy i poprosić o wyniki badań na obecność glutenu w danym produkcie.