Masz bolesne miesiączki? Jest na nie naturalny i skuteczny sposób, dzięki któremu nie tylko Twój brzuch poczuje się lepiej!

Masz bolesne miesiączki? Jest na nie naturalny i skuteczny sposób, dzięki któremu nie tylko Twój brzuch poczuje się lepiej!

Możesz czuć się normalnie i dobrze nawet podczas okresu!

Co miesiąc to samo. Silny ból, brak chęci do życia, okropny humor. Przez bolesne miesiączki nie możesz pracować, uczyć się, a nawet pójść na zwykły spacer. Najchętniej leżałabyś cały dzień w łóżku, ale szef już krzywo patrzy na te comiesięczne zwolnienia. Jakby tego było mało, skurcze brzucha są tak mocne, że ciągle musisz latać do toalety (biegunka!). Jest Ci na przemian słabo, zimno, gorąco.

Sposoby na bolesne miesiączki
Linki do badań znajdują się na dole artykułu

Istnieje wiele sposobów na bolesne miesiączki, ale działanie większości z nich jest albo doraźne, albo szkodliwe, albo zupełnie nieskuteczne.

Jak kobiety próbują sobie radzić z bolesnym okresem i dlaczego to na dłuższą metę nie działa?

Żaden z tych popularnych sposobów nie likwiduje faktycznej przyczyny problemu i nie dba o organizm jako całość.

  • Tabletki przeciwbólowe – szkodzą na żołądek, działają tylko przez jakiś czas, nie rozwiązują przyczyny.
  • Tabletki antykoncepcyjne – mają różne skutki uboczne (niektóre z nich wychodzą dopiero po latach) i nie naprawiają układu hormonalnego, jak się powszechnie uważa.
  • Leki rozkurczowe działają tylko rozkurczowo i doraźnie.
  • Domowe sposoby (termofor, napar z mięty, luźny strój, czekolada) – nie działają na przyczynę bolesnych miesiączek, raczej umilają trudny czas, a za miesiąc powtórka z rozrywki.

I kobiety żyją tak latami.

A ponieważ nie znajdują rozwiązania, które przyniosłoby prawdziwą ulgę i ich koleżanki przeżywają to samo, zaczynają w końcu myśleć, że tak już musi być, taka moja uroda, to normalne, że okres boli.

Tak nie musi być i to nie jest normalne!

Za chwilę napiszę krok po kroku, jak pozbyć się bolesnych miesiączek, ale najpierw chcę, żebyś zrozumiała, że nie jesteś bezradna wobec tego bólu, wcale nie musisz go znosić i Twoja uroda nie polega na comiesięcznym leżeniu w łóżku z kolanami przy brodzie.

Druga, ważna kwestia, z której również musisz sobie zdać sprawę, może być dla Ciebie trochę przykra. Ale nie obrażaj się proszę i mimo wszystko dopuść do siebie tę informację. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wprawdzie nie do końca świadomie, ale sama się do swoich bolesnych miesiączek przyczyniłaś.

Tak z ręką na sercu. Jesz dużo słodyczy? Pijesz gazowane napoje? Ciągle podjadasz i to nie do końca zdrowe rzeczy? Są osoby, które potrafią zjeść pół pudełka pralinek zamiast obiadu. Może to nie Twój przypadek, może Twoja dieta jest super, a i tak boli. Dla takich kobiet, informacje poniżej również będą przydatne, ale opowiem Ci teraz trochę o tym, jak to było w moim przypadku.

Kiedy byłam małą dziewczynką, miałam nieograniczony dostęp do słodyczy. Mogłam jeść, kiedy chciałam, jeśli tylko w domu było coś słodkiego. Później jako nastolatka wiedziałam już, że słodycze w takiej ilości, to fatalny pomysł, ale dalej je jadłam i to hurtowo. Jak myślisz, jaki to miało wpływ na mój układ hormonalny?

Nie chodziło tylko o cukier, którzy oczywiście sam w sobie bardzo szkodzi, ale o zupełnie inny aspekt jedzenia słodyczy, o którym rzadko się mówi.

Za każdym razem kiedy jesz słodycze, przepyszne połączenie cukru i tłuszczu, sprawia, że nie masz już miejsca w brzuchu na wartościowe jedzenie.  Tracisz wtedy kolejną szansę w ciągu dnia, żeby dostarczyć swojemu organizmowi odpowiednią porcję witamin i minerałów. Dzień po dniu, Twoje ciało nie dostaje tyle, ile potrzebuje. Ma prawo się zbuntować?

Co gorsza, żeby strawić słodycze, potrzebujesz większej ilości witamin i minerałów. Dlatego nie tylko nie dostarczasz sobie składników odżywczych, ale również tracisz te, które organizmowi udało się wyciągnąć z tej niewielkiej ilości zdrowych rzeczy na Twoim talerzu.

I o ironio! Na co masz największą ochotę, kiedy z powodu silnych bólów miesiączkowych leżysz skulona w kłębek? Oczywiście na słodycze!

Na niedobór jakich składników odżywczych jesteś w tej sytuacji narażona najbardziej? Jedzenie słodyczy negatywnie wpływa przede wszystkim na poziom witaminy D, witaminy C, wapnia, magnezu i chromu.

Jak myślisz, który z nich jest  ściśle związany z bólem, który przeżywasz podczas okresu?

Magnez to Twój klucz to BEZbolesnych miesiączek!

Ale pod pewnymi warunkami, o których za chwilę.   

Na pewno masz teraz sporo pytań a może nawet stosowałaś już kiedyś magnez, ale nie zauważyłaś żadnej poprawy, jeśli chodzi o bóle menstruacyjne. Przeczytaj uważnie wszystkie informacje poniżej, żeby dobrze zrozumieć, jak i dlaczego warto stosować magnez na bolesne miesiączki.

W jaki sposób magnez likwiduje bolesne miesiączki?

W przypadku bolesnych miesiączek magnez działa dwutorowo:

1.      Zmniejsza skurcze mięśni gładkich.

Po co brać tabletki rozkurczowe, jeśli możesz sobie dostarczyć magnez, którego Twój organizm przecież i tak bardzo potrzebuje?

 

2.      Zmniejsza poziom prozapalnych prostaglandyn, który związany jest z bólem i stanem zapalnym.

Po co brać tabletki przeciwbólowe i przeciwzapalne, jeśli można wziąć magnez, którego działanie jest dużo szersze i korzystniejsze dla całego organizmu?

Co jeszcze zrobi dla Ciebie magnez podczas okresu (i nie tylko)?

Całe Twoje ciało, każda komórka, potrzebuje magnezu. Jeśli więc dostarczysz go sobie z powodu bolesnych miesiączek, skorzysta nie tylko Twój brzuch, ale i serce, mózg, układ nerwowy, kości, układ hormonalny.

  • Magnez uspokaja i odpręża. Jeśli przed i podczas okresu odczuwasz napięcie (PMS), magnez je obniży. A na co dzień pozwoli lepiej znosić stresy w pracy i dużo lepiej spać.
  • Magnez pomaga utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi. Trudno jest przestać jeść słodycze, właśnie z powodu wahań glukozy. Magnez przerywa błędne koło:

 niski cukier → ochota na słodkie → wysoki cukier → gwałtowny spadek cukru → ochota na słodkie

  • Magnez poprawia humor. Nie tylko podczas okresu! Magnez na niesamowicie pozytywny wpływ na układ hormonalny. Obniża poziom kortyzolu (stres, złość, smutek) i bierze udział w produkcji serotoniny (szczęście, zadowolenie, spokój).

To zaledwie kilka z wielu funkcji, jakie magnez pełni w organizmie każdego człowieka. A dla kobiety magnez to często kwestia leżeć i cierpieć albo żyć normalnie.

 

Jaki magnez wybrać, żeby pozbyć się bolesnych miesiączek?

Jeśli chcesz sobie naprawdę pomóc, musisz zwrócić uwagę na 3 kluczowe sprawy:

1.      Formę magnezu.

2.      Dawkę.

3.      Jakość suplementu.

 

Magnez występuje w wielu różnych formach. Te warte uwagi to:

  • w pierwszej kolejności – cytrynian, glicynian, treonian, taurynian
  • w drugiej – jabłczan, mleczan, askorbinian

Tlenki i węglany możesz sobie od razu odpuścić, bo ich przyswajalność jest bardzo niska i po prostu szkoda pieniędzy.

Orotan i asparaginian magnezu – można znaleźć informacje, że nie są do końca bezpieczne.

Chlorek i siarczan mają swoje zalety, ale działają przeczyszczająco, więc bezpieczniej jest je stosować zewnętrznie.

Poniżej znajdziesz tabelkę z właściwościami różnych form magnezu, tak abyś mogła wybrać taką, która będzie dla Ciebie najlepsza.

 

Bez odpowiedniej dawki magnezu bolesne miesiączki nie znikną. Żadna forma magnezu nie przyswaja się w 100%, dlatego DAWKA MA OGROMNE ZNACZENIE. To od niej w dużej mierze zależy, czy poczujesz ulgę, czy wyrzucisz pieniądze w błoto.

Zalecana dzienna dawka magnezu dla dorosłych kobiet to ok. 350 mg.

Kobiety uczestniczące w badaniu, którego celem było sprawdzenie, jaki wpływ ma magnezu na PMS, otrzymywały 250 mg magnezu dziennie. Już po 2 miesiącach suplementacji zaobserwowano zmniejszenie objawów takich jak: niepokój, depresja czy zachcianki.

Dlatego jeśli chcesz stosować magnez na bolesne miesiączki, koniecznie sprawdź dawkę.

Najtrudniej jest ocenić jakość suplementu. Wydawać by się mogło, że najlepiej kupić magnez w aptece, ale nie jest to wcale takie proste. Po pierwsze, preparaty apteczne zawierają z reguły bardzo niskie dawki magnezu, więc na silne bóle miesiączkowe trzeba by codziennie łykać sporo tabletek (a kto lubi?). Po drugie, ich skład pozostawia naprawdę wiele do życzenia: emulgatory, wypełniacze, dwutlenek tytanu, substancja glazurująca itp. Co to ma wspólnego ze zdrowiem?

Z drugiej strony jest mnóstwo suplementów magnezu dostępnych w Internecie i również nie można mieć 100% pewności, że są skuteczne i bezpieczne. Czym się kierować przy wyborze magnezu na bolesne miesiączki?

  • formą magnezu i jego dawką (jak wyżej)
  • renomą firmy (jak długo istnieje na rynku, co piszą o niej klienci)
  • opisem produktu (czy zawiera wszystkie potrzebne informacje o składzie)
  • standardem GMP (Good Manufacturing Practice czyli dobra praktyka produkcyjna)

Jak stosować magnez na bolesne miesiączki?

Przede wszystkim musisz pamiętać, że niedoborów nie da się uzupełnić w tydzień. Jeśli cierpisz na silne bóle miesiączkowe, mogą być potrzebne nawet 3 miesiące, żeby Twój organizm nasycił się magnezem.

Pierwsze rezultaty brania magnezu na bolesne miesiączki, poczułam już po miesiącu. Po ok. 3 miesiącach, okres przesłał boleć. Niesamowite i bardzo zaskakujące dla mnie. Jak to nie boli? Przecież bolało od zawsze!

Na samym początku możesz dodatkowo stosować oliwkę magnezową na brzuch. Wprawdzie internetowe autorytety twierdzą, że magnez przez skórę się nie wchłania, ale ja czułam różnicę już po godzinie od posmarowania.

Bolesne miesiączki – jak się ich pozbyć na zawsze?

Nie chodzi o to, żebyś kupiła pierwszy lepszy magnez w aptece i liczyła na cud. Chodzi o to, żeby zadbać o swój organizm całościowo, a wtedy on się odwdzięczy i przestanie bólem żebrać o uwagę i składniki odżywcze.

Możesz pozbyć się bolesnych miesiączek w 4 krokach, ale pamiętaj, że jedno wynika z drugiego i nie ma dróg na skróty.

1. Wizyta u lekarza i badania

Bolesne miesiączki mogą być objawem różnych chorób, więc najpierw sprawdź, czy na pewno wszystko w Twoim organizmie jest w porządku.

2. Zrezygnuj ze słodyczy/Mocno je ogranicz

Słodycze kradną Twój magnez na dwa sposoby, a potem zwijasz się z bólu co miesiąc. Możesz spróbować zastąpić je domowymi przysmakami z odpowiednio przygotowanych orzechów/pestek/nasion + dobrej jakości czekolada lub kakao. Wszystkie te składniki zawierają magnez (bardziej lub mniej biodostępny), więc to całkiem niezły kompromis, jeśli ze słodyczy nie potrafisz zrezygnować.  

3. Wyrzuć rafinowane oleje roślinne ze swojej kuchni 

To one są odpowiedzialne za stan zapalny w organizmie. A stan zapalny to ból. W dużym uproszczeniu oczywiście. Nawet nie wiesz, jaką krzywdę wyrządza Ci smażenie na złocistym rzepakowym. Oleje roślinne bardzo szybko jełczeją, więc traktuje się je chemią (data ważności wystrzelona w kosmos) i ze zdrowiem ma to już naprawdę niewiele wspólnego.

Wyjątek: dobrej jakości oliwa (z oliwek oczywiście).

4. Uzupełnij magnez w organizmie – dietą lub suplementem

Jednak najpierw upewnij się, że w Twoim przypadku nie ma żadnych przeciwwskazań do stosowania magnezu. Mogą to być np. problemy z nerkami, stany zapalne przewodu pokarmowego lub zażywanie leków.


Dobry suplement magnezu przywróci Cię do normalnego życia podczas okresu. Istnieje duża szansa, że z czasem całkowicie pozbędziesz się bolesnych miesiączek (ale takie rzeczy tylko w połączeniu ze zdrową dietą na co dzień).

Magnez na bolesne miesiączki

Tutaj kupisz magnez bez zbędnych dodatków:

cytrynian magnezu
magnez z witaminą B6, która również zmniejsza objawy PMS
125 mg magnezu w 1 kapsułce

glicynian magnezu
w proszku
400 mg magnezu w 1 porcji

treonian magnezu
gorszy skład, ale i tak lepszy niż w przypadku innych marek oferujących treonian
48 mg magnezu w 1 kapsułce

taurynian magnezu
w proszku
195 mg magnezu w 1 porcji

jabłczan magnezu
magnez z witaminą B6, która również zmniejsza objawy PMS

140 mg magnezu w 1 kapsułce

 

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30587761/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5452159/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28654669/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6316205/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/14596323/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2407766/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2780140/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29131326/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/19336644/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29638147/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6860204/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4397399/
https://lpi.oregonstate.edu/mic/vitamins/vitamin-C/supplemental-forms

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4927823/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4927823/
https://www.drperlmutter.com/wp-content/uploads/2015/01/MagT-Nureon-article-2010.pdf

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30963046/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6435948/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8692051/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8910874/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29679349/

Czy wiesz jak wzmocnić odporność bez wychodzenia z domu i za darmo?

Dziwny jest ten świat. Czy zawsze taki był? Czy też w odmętach absurdu toniemy dopiero od marca? Możesz stać w kilometrowej kolejce do niemieckiego dyskontu, ale nie możesz wyjść do lasu. Nie możesz pójść do fryzjera, ale możesz zrobić zakupy w Castoramie. Musisz trzymać się min. 2 metry od innych ludzi, ale wózki przy markecie są reglamentowane. Latasz więc jak kot z pęcherzem po całym parkingu i w lateksowych rękawiczkach złotóweczkę wymieniasz na wózek w odległości już standardowej. Srogi bramkarz przed znaną drogerią nie chce Cię wpuścić do środka, bo bezpieczne odstępy itd. Ale kiedy przy kasie bezgotówkowej masz problem z płatnością, to podchodzi bliziutko – na drugie była kanapka z cebulką – i mówi Ja to Pani wytłumaczę. Lepiej zajmijmy się naszą odpornością. Tylko ona (i spokój) może nas uratować.

Jak wzmocnić odporność?

Kiedyś napisałabym: wyjdź na świeże powietrze, na słońce, złap witaminę D. Dzisiaj za taką radę możesz „oberwać” od sąsiada. W zależności od stopnia zmanipulowania osobnika, dostaniesz albo hejt na fejsie, albo do odpowiednich służb popłynie zgrabny donosik. Podobno krzywa Uprzejmie donoszę wzrasta w Polsce od początku marca w tempie pande… i nie zanosi się na rychłe „wypłaszczenie”. 😉

Na szczęście jest coś, co możesz zrobić dla swojej odporności w domu i to zupełnie za darmo. Ale spiesz się, bo jeśli tak dalej pójdzie (czytaj: naród nie pracuje), to z powodu niezapłaconych rachunków odetną nie tylko prąd, ale i wodę. A wtedy pozostanie już tylko rzeka, strumyk, morze lub jezioro. Ale chwila! Przecież nie wolno wychodzić z domu.

Powietrze i zimna woda

Tylko tyle potrzebujesz, żeby wzmocnić swoją odporność. Obie „rzeczy”, przynajmniej na razie, dostępne są w każdym mieszkaniu i domu. O co chodzi? Urodził się 60 lat temu w Holandii, ale sporo czasu spędza w… Polsce. The Iceman czyli Wim Hof. I nie żartuje! Człowiek lodu ma na wszystko badania naukowe i nawet pozwolił sobie wstrzyknąć E.coli, żeby udowodnić, że jego technika działa. Nie rozchorował się i inni, których tego nauczył, również rozprawili się z bakterią bez żadnych doustnych wspomagaczy.

Morsowanie jako sposób na wysoką odporność jest znane już od dawna, ale chętnych na takie hartowanie organizmu jest w społeczeństwie jednak dość mało. Technika Wima Hofa jest bardziej dostępna, zarówno na poziomie samej techniki, jak i mentalnym, finansowym, czasowym i mieszkaniowym.

Wzmacniaj odporność stopniowo

Niech Ci nie przyjdzie do głowy wejść pod lodowaty prysznic z marszu. Lub co gorsza, rozgrzać się do czerwoności, a potem nagle wskoczyć do wanny z lodem. Najważniejsza zasada techniki Wima Hofa to Never Force, czyli NIE FORSUJ! Naucz się poprawnej techniki oddychania, przestrzegaj zasad bezpieczeństwa (to w końcu hiperwentylacja, kontrolowana, ale zawsze) i stopniowo zmniejszaj temperaturę wody.

Możesz ściągnąć aplikację Wima Hofa na telefon i uczyć się razem z nią lub wykupić na jego stronie płatny kurs. Korzystaj z oryginalnych materiałów, czyli strony www, kanału YouTube i innych oficjalnych źródeł. Zauważyłam, że niestety na polskich stronach są błędy, a autorzy artykułów często interpretują technikę oddychania na swój sposób lub podają niekompletne informacje.

Jak wzmocnić odporność
W ciepłych krajach pestka, ale Wim Hof robi to w Karkonoszach, w... zimie.

Ale ja nie znoszę zimna!

Ja również! Na razie każdy zimny prysznic kończy się krzykiem, ale to podobno mija. Wstaję rano i… nie mogę się doczekać. Tego się zupełnie nie spodziewałam. To okrzyk radości i mój nowy poranny rytuał. Ostrzegam, to wciąga! A jeszcze miesiąc temu mówiłam sobie: Nie ma szans! Nie zrobię tego!

Największe zalety techniki to:

  • dostępność
  • prostota
  • brak kosztów
  • naturalność

Niektórzy uczestnicy warsztatów Wima Hofa mówią, że kilkumiesięczne praktykowanie techniki pozwoliło im uwolnić się od symptomów różnych przewlekłych chorób (wypowiedzi można obejrzeć na YouTube). Jeśli przyjmiemy, że sprawny układ odpornościowy to klucz do zdrowia, to takie naturalne wzmacnianie odporności ma sens. Z drugiej strony, trzeba zachować ostrożność i tradycyjne skonsultuj się z lekarzem, bo przecież chory organizm może zareagować w sposób, którego się nie spodziewaliśmy. Ale zaskoczenie pozytywne mile widziane!

Jak wybrać dobry suplement diety?

Nie jestem fanką suplementów diety, chociaż jakiś czas temu kupowałam ich całkiem sporo. Suplementy diety w większości przypadków to wyizolowane substancje, które oprócz działania korzystnego, mogą również bardzo zaszkodzić. Jednak po lekturze Wylecz się Sam A.W. Saula wiem też, że suplementacją można wiele zdziałać. Nawet tak dobrzy dietetycy, jak np. Iwona Wierzbicka, otwarcie przyznają, że bez suplementów w dzisiejszych czasach trudno wyprowadzić pacjenta na prostą.

Artykuł powstał na podstawie mojego osobistego doświadczenia z różnymi suplementami diety. Nie jestem lekarzem ani dietetykiem. Przed zakupem jakiegokolwiek preparatu skonsultuj się z lekarzem, dietetykiem lub farmaceutą.

Suplementy mają obecnie złą sławę. W dużej mierze przez firmy, które stosując niesamowicie sugestywne marketingowe triki, sprzedają słabej jakości produkty w oburzająco wysokich cenach. Głośno było też jakiś czas temu o wynikach kontroli przeprowadzonej przez NIK, które pokazały wiele nieprawidłowości. I to zarówno jeśli chodzi o skład suplementów jak i sposób ich reklamowania. Nie oznacza to jednak, że na rynku nie ma świetnych produktów. Jak najbardziej są! Jednak, żeby wybrać coś odpowiedniego dla siebie, trzeba najpierw włożyć trochę wysiłku (intelektualnego!) 😉 w tzn. research. I osobiście nie polecam aptek stacjonarnych, ponieważ większość z nich nie ma w sprzedaży suplementów naprawdę dobrych firm. I niestety większość farmaceutów sprzeda Ci dwutlenek tytanu bez mrugnięcia okiem.

Jak wybrać dobry suplement diety? Zadaj sobie kilka pytań.

1. Czy suplement jest mi naprawdę potrzebny?

Większość niedoborów witamin i minerałów można uzupełnić jedząc dobrej jakości jedzenie. I w przypadku zdrowych ludzi pierwszym krokiem w zakupie suplementu powinna być po prostu… wycieczka w poszukiwaniu dobrej jakości świeżych produktów. Najlepiej lokalnych i od zaufanych osób. Nic nie zastąpi prawdziwego jedzenia, które dostarcza wszystkiego, czego potrzebujemy w idealnych, synergicznych proporcjach. Jeśli jednak z jakiegoś powodu chcesz kupić suplement, sprawdź czego Twój organizm potrzebuje. Bezpłatnie można to zrobić opierając się na aplikacji Cronometer (jak z niej korzystać pisałam tutaj). Nie jest pozbawiona wad, ale coś można z niej „wyciągnąć”. Możesz również zrobić szereg badań laboratoryjnych. Niektóre z nich są lepsze, inne gorsze, większość ma swoją nierefundowaną cenę. 😉 Dlatego warto spytać dietetyka klinicznego, które mają sens. Lub najpierw poczytać, które są wiarygodne i pokażą rzeczywisty stan odżywienia organizmu. Jest również możliwość wykonania pierwiastkowej analizy włosa, która pokaże nie tylko relacje między pierwiastkami, których nasze ciało potrzebuje, ale również poziom zatrucia przez metale ciężkie.

2. Jakiej formy i dawki potrzebuję?

Jeśli już wiesz jaką substancję chcesz suplementować, musisz doczytać jaka forma i jaka dawka zapewni Ci najlepsze rezultaty. Na przykład, jeśli chcesz zażywać magnez, sprawdź czy lepiej będzie jeśli kupisz cytrynian, jabłczan, L-treonian magnezu czy może jeszcze coś innego. Koleżanka poszła do apteki po magnez i zapytała, który polecają. Dostała preparat ze słabo wchłanialnym tlenkiem magnezu, a dawka w jednej tabletce była tak niska, że musiałaby dziennie jeść ich ok. 10, żeby poczuć jakąkolwiek różnicę w samopoczuciu. Zatem zanim coś kupisz, musisz dokładnie wiedzieć, na co zwracać uwagę i czego tak naprawdę szukać.

Jeśli chodzi o dawki, są różne podejścia. Andrew W. Saul generalnie stawia na dość wysokie (zresztą jego książka ma je w tytule). Chris Masterjohn z kolei podkreśla, że duże dawki pojedynczych substancji zwiększają zapotrzebowanie również na pozostałe witaminy i minerały. Podkreśla, że lepiej trzymać się tych niższych rekomendowanych dawek, a mega dawki stosować tylko w sytuacjach, które tego naprawdę wymagają.

3. Czy naprawdę powinnam ufać suplementom z reklamy w telewizji?

Od czasu do czasu (kiedy mam natchnienie) sprawdzam składy suplementów reklamowanych w telewizji i niestety praktycznie nie ma takich reklam, które nie byłyby przekłamane. Wiem, że to banał, ale wielu ludzi ciągle nie zdaje sobie z tego sprawy, więc muszę to napisać. Reklama to nie jest przedstawienie rzeczywistych zalet danego produktu. To jest film, który ma wpłynąć na Twoją podświadomość, tak abyś przy następnej wizycie w aptece wybrał ten preparat, który już znasz z reklam. To dlatego nazwa produktu w zaledwie 30-sekundowej reklamie jest powtórzona ze sto razy. Aż uszy bolą od takiej polszczyzny. Nazwa ma ci się wyryć w głowie DUŻYMI LITERAMI i potem z łatwością przypomnieć przy kasie w aptece. Niektóre reklamy suplementów stosują takie tanie i żałosne triki marketingowe, że aż wybuchaliśmy śmiechem (kiedy jeszcze telewizor był w domu – dzisiaj już nękają nas tylko reklamy online). 😉 Jedno trzeba im przyznać: działają niesamowicie na ludzi, którzy wszystko co pokazują w telewizji traktują jako fakt. Dlatego, żeby nie da się oszukać, lepiej nie kupować suplementów, które są natarczywie reklamowe w telewizji.

4. Co to za dziwna strona? Chyba zabłądziłam w Internecie.

Człowiek sobie serfuje po Internecie, aż tu nagle bach! Pojawia się rysunek, zdjęcie lub link z hasłem, któremu nie sposób się oprzeć. Po prostu czujesz, że musisz w to kliknąć. I już Cię mają, bo oto właśnie znalazłeś się na stronie, która od pierwszego do ostatniego zdania została skonstruowana tak, żeby użytkownik zrobił jedną rzecz: kliknął przycisk Kup Teraz.

Po czym poznać takie strony?

Po pierwsze, czyta się je jak dobry kryminał lub powieść. Po prostu nie możesz się oderwać.

Po drugie, to co czytasz wywołuje w Tobie intensywne emocje, np. nagłego lęku (bo toksyny, bo pasożyty, bo na pewno ja też mam tę ukrytą chorobę) lub ekscytacji (Ale niesamowity produkt! Muszę go kupić dla mamy. Ona też ma te ciągłe bóle głowy jak ten pan, o którym tu piszą!).

Po trzecie, fałszywe recenzje produktu. Nie należy wierzyć w żadne recenzje czy opinie zamieszczane na takich stronach. Są one wymyślane przez copywriterów (osoby odpowiedzialne za teksty na stronie), a zdjęcia kupowane albo w bankach zdjęć albo od prywatnych osób, które nigdy tego produktu nie stosowały.

Jeśli trafisz na stronę, która tak Cię wciągnęła, że już logujesz się na swoje konto internetowe lub czujesz, że musisz to coś kupić teraz od razu, wstrzymaj się na chwilę. Po prostu poszukaj na stronie składu tego cudownego produktu. Jeśli nie możesz go znaleźć, od razu wyjdź ze strony i już na nią nie wracaj. Producent, który ukrywa skład produktu albo celowo zamieszcza go w taki sposób, żeby trudno było go odnaleźć, nie zasługuj na Twoje zaufanie ani ciężko zarobione pieniądze.

Jeśli udało ci się znaleźć skład bez większego problemu, zanotuj go sobie i sprawdź w Internecie:

  • co oznaczają poszczególne nazwy i składniki
  • w jakiej cenie sprzedają tę substancję na innych stronach
  • co dana substancja rzeczywiście może zrobić dla Twojego zdrowia

 

Dzisiaj większość produktów można kupić w różnych miejscach: w sklepach ze zdrową żywnością, na Allegro, w aptekach internetowych. Nigdy nie wierz w to, że jakiś suplement dostępny jest tylko na tej konkretnej stronie i nigdzie indziej. Po prostu porównuj i sprawdzaj. I nigdy nie kupuj suplementu pod wpływem nagłych emocji, które wywołała w Tobie taka sprytna strona.

5. Co to za firma?

Ponieważ Polacy kupują coraz więcej suplementów, pojawiło się na rynku mnóstwo nowych firm oraz marek i wciąż jak grzyby po deszczu wyrastają nowe.

Być może część z nich to bardzo dobre firmy, które zasługują na zaufanie, ale dopóki jakość suplementów nie będzie kontrolowana przez odpowiednie instytucje, nie warto ryzykować.

Ale uwaga! Renomowana firma to nie ta, która intensywnie się reklamuje i wszędzie ją widać. Renomowana firma to taka, która istnieje już od wielu lat i nie ma w Internecie żadnych niepokojących informacji na jej temat. To taka firma, która ma na swojej stronie www pełne dane adresowe i można do niej zadzwonić i uzyskać informacje na temat produktu. Poza tym opinie na temat jej produktów można też łatwo znaleźć w Internecie i nie są to wpisy na blogach. Większość recenzji na blogach, które czytacie zostały wcześniej opłacone, więc nie można się na nich opierać. Opinie nie powinny być cukierkowe (wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że zostały napisane na zamówienie) i wcale nie muszą być tylko pozytywne. Każdy organizm jest inny i to oczywiste, że nawet bardzo dobry produkt nie będzie działał tak samo dobrze na każdego. Im więcej różnych opinii o produkcie tym lepiej, bo to świadczy, że firma nie kasuje tych mniej pochlebnych. Oczywiście jeśli jakiś produkt ma większość złych lub negatywnych, to sprawa jest jasna – nie kupujemy.

6. Czy bez problemu otrzymam informacje o tym suplemencie? Test obsługi klienta.

Jeśli jakiś suplement bardzo Cię zaintrygował, ale masz różne wątpliwości czy go kupić, napisz e-mail do producenta czy też biura obsługi klienta. Jest to bardzo dobry sprawdzian tego, czy firma jest rzetelna i czy szanuje swoich klientów. W mailu zadaj różne pytania na temat produktu. Im trudniejsze i bardziej niewygodne tym lepiej. Możesz np. zapytać gdzie są produkowane surowce do tego suplementu. Albo (w przypadku probiotyków) jaka jest gwarancja, że bakterie probiotyczne będą ciągle aktywne, kiedy do Ciebie dotrą. Albo z czego zrobiona jest kapsułka. Albo każde inne pytanie, na które chcesz poznać odpowiedź. Firma, która działa uczciwie i rzetelnie spełni następujące kryteria odpowiedzi:

  • e-mail z odpowiedzią otrzymasz najpóźniej w ciągu 48 godzin
  • e-mail będzie miał profesjonalną stopkę z imieniem, nazwiskiem i stanowiskiem osoby, która udziela odpowiedzi
  • każde Twoje pytanie (nawet to trudne) zostanie potraktowane poważnie i otrzymasz konkretną odpowiedź bez wymijania i bez marketingowego bełkotu
  • odpowiedź będzie miła, profesjonalna, bez protekcjonalnego tonu

7. Gdzie ta witaminka?

W takich suplementach niestety przodują apteki. Barwniki, konserwanty, wypełniacze, a wśród nich jakaś skromna daweczka substancji, która ma niby w czymś nam pomóc. Po się truć i jeszcze za to płacić? Skład suplementu powinien być krótki, chyba, że jest to mieszanka 10 czy 15 ziół i rzeczywiście jedyne składniki to zioła. Nawet jeśli jakaś poważna instytucja twierdzi, że dana substancja pomocnicza jest bezpieczna, powinniśmy za wszelką cenę unikać wszystkiego co sztuczne. Żyjemy już i tak w bardzo zanieczyszczonym świecie, więc dodawanie sobie jeszcze chemii w suplemencie jest szalone i bardzo ryzykowne. Toksyny i chemiczne substancje, których nasz organizm nie rozpoznaje atakują nas ze wszystkich stron. Argument, że taka ilość malutka w tym super suplemencie nam nie zaszkodzi, jest po prostu absurdalny. Ziarnko do ziarnka, a po latach będziesz się leczyć na alergie lub inne o wiele gorsze choroby.

8. Czy to na pewno kompletna informacja?

Wielu sprzedawców, szczególnie na Allegro, nie podaje składu suplementu ani nawet daty ważności. Takich ofert trzeba oczywiście unikać. O składzie była już mowa wcześniej, ale jest jeszcze jeden szczegół, na który trzeba uważać. Bardzo wielu sprzedawców podaje tylko te substancje, które stanowią o wartości suplementu, a pomija substancje pomocnicze. Uwierzycie? Po prostu piszą tak, jakby ich w ogóle nie było. Przykładowo kupiłam kiedyś preparat z kolagenem, który na stronie miał podany taki skład: kolagen rybi, witamina C. Po otrzymaniu przesyłki okazało się, że są jeszcze wypełniacze, a lista składników jest o wiele dłuższa niż podana na stronie www! Jeśli więc widzicie, że suplement ma formę tabletki czy kapsułki, a w podanym składzie nie ma o tym mowy, poszukajcie tego suplementu u innego sprzedawcy. U takiego, który rzetelnie informuje o wszystkich składnikach.

9. Czy to standaryzowany ekstrakt?

Czasami jest szał na jakąś substancję, na przykład witaminę C. I wtedy pojawiają się różne specyfiki, rzekomo najlepsze i najbardziej naturalne. Tak jak już wspomniałam, przed zakupem musisz wiedzieć, czego konkretnie potrzebujesz. Jeśli szukasz konkretnej dawki witaminy C, to nie kupuj amli czy aceroli, chyba, że jest to produkt standaryzowany na konkretną zawartość witaminy C. Chodzi o to, że produkt o nazwie Witamina C z czegoś tam, może tak naprawdę zawierać znikomą ilość samej witaminy. Kupując standaryzowane ekstrakty masz większą pewność, co do ilości substancji w kapsułce.

Jak wybrać dobry suplement? Podsumowanie.

Są jeszcze inne ważne kwestie, które warto wziąć pod uwagę wybierając suplement:

  • czystość (np. badanie na obecność metali ciężkich) – zwykle tylko najlepsze i najdroższe firmy udostępniają raporty z takich badań na swojej stronie
  • kraj pochodzenia składników (np. Chiny)
  • informacja o alergenach (np. soja, seler, gluten, mleko)
  • GMO (niektóre suplementy ze Stanów?)
  • sposób produkcji (np. chemiczne rozpuszczalniki)

Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć… dużo cierpliwości w poszukiwaniach. 😉

Dieta grupy krwi

Uwaga! Dieta grupy krwi została już dawno obalona (podobno). Osoby z naukowym podejściem traktują ją tak samo jak Jerzego Ziębę, czyli jedno wielkie BUHAHA! Ostrzegam więc od razu – jeśli liczą się dla Ciebie tylko wieloośrodkowe, randomizowane badania kliniczne z podwójnie ślepą próbą, to spokojnie możesz zakończyć czytanie tego artykułu właśnie tutaj. Mnie temat bardzo zainteresował, ponieważ w różnych zakątkach Internetu natrafiłam na opinie, że to działa. Autorem diety według grupy krwi jest dr D’Adamo, którego książki mają mnóstwo pozytywnych opinii na Amazon. Czyżby je kupił? Jest ich naprawdę sporo, więc musiałby wydać fortunę, żeby za nie zapłacić. Poza tym dr D’Adamo sprzedaje suplementy, oczywiście dopasowane do grupy krwi, więc tym samym jest już spalony i jego wiarygodność właśnie spadła do zera. 😉 To tyle tytułem wstępu, żebyś potem nie czuła się rozczarowana.

Książka z ogólnymi informacjami o diecie grupy krwi po polsku dostępna jest tutaj.

Dieta grupy krwi

Dieta wg grupy krwi – sprawdź sam