Próchnica zębów – przyczyny i zapobieganie

Oj, dostało się dentystom w tej książce. Kulturalnie i z podaniem źródeł, ale dosadnie. Mowa oczywiście o rzeczywistości po drugiej stronie Oceanu, gdzie, jak się nam często wydaje, większość posiada śnieżnobiały hollywoodzki uśmiech. I choć chcielibyśmy mocno w to wierzyć, American Dream nie jest dla wszystkich i to, że ideały sobie a realia sobie, bardzo boleśnie można odczuć właśnie na fotelu dentystycznym.

Ale nie o tym jest ta książka. Tutaj chodzi przede wszystkich o zdrowe i mocne zęby. Szczotkować, nitkować, płukać, co pół roku kontrolować. I naprawdę to wszystko? Aha, i jeszcze ograniczać słodycze. Jeśli w dbaniu o zęby właśnie to jest najważniejsze, to dlaczego stomatologia i implantologia tak się rozwinęły? Kto potrzebuje wypełnień i leczenia kanałowego? Na co komu implanty? Przy takiej higienie gabinety dentystyczne powinny świecić pustkami. Próchnica zębów? Jak to możliwe? Przecież używamy nowoczesnych past, antybakteryjnych płynów, nitek, czyścików międzyzębowych, szczoteczek elektrycznych, szczoteczek manualnych oraz irygatorów. Każda wizyta powinna więc trwać maks. 10 min. i kończyć się słowami: Znowu zero ubytków. Zapraszamy za 6 miesięcy.

Naturalne metody na zdrowe zęby Ramiel Nagel

Choć ksiażka w oryginale ma dwa różne tytuły – Cure Tooth Decay: Heal and Prevent Cavities with Nutrition oraz Cure Tooth Decay: Remineralize Cavities and Repair Your Teeth Naturally with Good Food – to treść jest taka sama. Polski tytuł to Naturalne metody na zdrowe zęby. Tłumaczenie dostępne tutaj a wersja oryginalna tutaj.

Cure Tooth Decay to dziwna książka. Z jednej strony podaje niezwykle ważne informacje na temat próchnicy zębów, o których dentysta nawet słowem nie wspomni (a powinien). Z drugiej jednak – podany przez autora sposób w jaki mamy tę wiedzę wykorzystać w codziennym życiu jest przynajmniej dla mnie nie do przejścia. Zresztą sama osoba autora jako eksperta od zdrowych zębów jest dość kontrowersyjna z dowodu domniemanej przyczyny jego choroby. Ramiel Nagel zmarł w dość młodym wieku na raka. Głównym produktem, który według niego ma zapobiegać próchnicy zębów a nawet ją leczyć jest sfermentowany olej z wątroby dorsza konkretnej marki (ze względu na naturalną zawartość witamin D i A). Rok po śmierci Nagela wypłynął raport z niezależnego badania, z którego Ameryka dowiedziała się, że co innego na etykiecie a co innego w środku, a co gorsza – ten olej wcale nie był sfermentowany tylko zjełczały! Nagel stosował go przez sporą część swojego dorosłego życia, a jak wiadomo zjełczałe tłuszcze oraz tłuszcze trans przyczyniają się do powstawania w organizmie stanów zapalnych, a te z kolei mogą prowadzić do raka.

Nawet w polskim Internecie można znaleźć niepokojące informacje o niekorzystnym wpływie tranu czy oleju z ryb na nasze zdrowie. Chodzi przede wszystkim o sposób produkcji, tłuszcze trans i zanieczyszczenie metalami ciężkimi. Tak się złożyło, że kiedy na nie natrafiłam, miałam w domu olej rybi znanej marki (wtedy myślałam, że to bardzo dobre źródło zdrowych kwasów tłuszczowych). Przegryzłam jedną kapsułkę, żeby sprawdzić czy będę w stanie wyczuć zjełczały olej. I rzeczywiście – to nie był świeży produkt (a termin przydatności do spożycia, jeśli dobrze pamiętam, upływał dopiero za rok). I nie chodzi wcale o charakterystyczny zapach ryb, który wiele osób odstręcza, tylko o smak zjełczałego tłuszczu, którego nie da się z niczym innym pomylić.

Co w takim razie z Cure Tooth Decay? Czy znajdziemy w niej bezpieczny sposób na próchnicę zębów, skoro jej autor poleca produkt, który prawdopodobnie jest szkodliwy? Nagel oparł swoją książkę m.in. na pracach znanego kanadyjskiego dentysty. Weston Price dotarł do ludzi w różnych zakątkach świata, którzy o szczoteczkach do zębów nawet nie słyszeli a mimo to mieli zdrowe i mocne zęby (próchnica występowała u nich niezwykle rzadko). Owszem odkrył, że ich dieta była bogata w witaminy D i A, ale przecież nie z kapsułek kupionych w aptece (w jednej z wiosek nie było nawet lekarza, bo nikt tam nie chorował i nie było takiej potrzeby). To, że witaminy rozpuszczalne w tłuszczach trzeba czerpać z oleju z wątroby dorsza i to konkretnej marki było wymysłem Nagela. I tak też trzeba czytać jego książkę – jako źródło wiedzy na temat prawdziwych przyczyn próchnicy zębów, w tym odkryć Westona Price’a, którą można zastosować w nieco inny sposób niż ten, przy którym upierał się autor.

Próchnica zębów - przyczyny

W powszechnym mniemaniu za próchnicę zębów odpowiadają bakterie. Żywiąc się resztkami pokarmu, które pozostają na zębach po posiłku, bakterie wytwarzają kwasy, które to powodują ubytki. Dlatego musimy szczotkować, nitkować i płukać, najlepiej za każdym razem, kiedy coś zjemy.

Czy jadłaś kiedyś żytni chleb na zakwasie? Taki prawdziwy, domowy, ciężki i wilgotny? Jeśli nie, to musisz mi uwierzyć na słowo, że jest to jeden z tych pokarmów, które przyklejają się do zębów niczym uwielbiane w dzieciństwie mordoklejki. 😉 A teraz zgadnij co było podstawą diety społeczności zamieszkującej wioskę w Alpach szwajcarskich, opisanej przez Westona Price’a i szczycącej się odpornością na próchnicę? Tak, żytni chleb na zakwasie (oczywiście nie taki, który można dzisiaj kupić w każdej piekarni). Nie muszę chyba dodawać, że mieszkańcy tej wioski szczoteczek i past nie używali. Co zatem było ich tajemnicą? A, D, E i K oraz Ca i P. Weston odkrył, że tam gdzie ludzie dostarczają sobie odpowiednią dużą dawkę witamin rozpuszczalnych w tłuszczach oraz minerałów (z szczególnym naciskiem na wapń i fosfor) próchnica praktycznie nie występuje. W szwajcarskiej wiosce składniki te czerpano przede wszystkim z mleka, masła i sera żółtego, na szkockich wyspach o pięknej nazwie Hebrydy Zewnętrze – z ryb i owoców morza, a w Australii (Aborygeni) – z mięsa kangurów, jajek, owoców morza oraz korzeni i liści roślin dziko rosnących. Smutne jest to, że kiedy Aborygeni zaczęli żyć w rezerwatach i jeść cukier, mąkę i inne „białe” pokarmy, stan ich zdrowa (w tym oczywiście zębów) szybko się pogarszał.

Czy to znaczy, że możesz pobiec teraz do dyskontu spożywczego, kupić mleko, masło, ser oraz jajka a następnie objeść się sklepowym nabiałem w poczuciu, że zrobiłaś dla swoich zębów to co najlepsze? Od razu Cię uprzedzę – to nie zadziała. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że produkty te muszą pochodzić od krów i kur, które od wiosny do późnej jesieni przebywają na świeżym powietrzu i jedzą zieloną trawę (nie zboża!). Cudów nie ma. Niby skąd witamina D miałaby się w tym szwajcarskim przeciwpróchniczym serze i mleku wziąć? Po drugie, nabiał musi być niepasteryzowany. Tylko kto dzisiaj wypije mleko prosto od krowy nie obawiając się jednocześnie różnych zarazków?

Witaminy i minerały odżywiają zęby od środka sprawiając, że są one mocne, zdrowe i bardziej odporne na kwasy wytwarzane przez bakterie w jamie ustnej. To dlatego ludzie w szwajcarskiej wiosce mogli bez obaw o próchnicę jeść oblepiający zęby chleb żytni a mieszkańcy szkockich wysp pełną węglowodanów owsiankę.

Próchnica zębów - czy zęby psują się od słodyczy? Tak, i to potrójnie!

1. Słodycze nie mają witamin i minerałów, więc nie odżywiają zębów, które z biegiem czasu stają się coraz słabsze.

2. Jedząc słodycze nie mamy już miejsca w żołądku na wartościowe pokarmy (Kto po zjedzeniu tabliczki czekolady będzie w stanie zjeść jeszcze coś pożywnego?). Co więcej, zdrowe jedzenie przestaje nam smakować, bo słodycze i przetworzone produkty zniekształcają naturalne poczucie smaku.

3. Oblepiają i tak już słabe i pozbawione minerałów zęby, dając tym samym pożywkę bakteriom, które po prostu robią to, co do nich należy (czyli rozkładają resztki).

Nie ma zdrowych i całkowicie bezpiecznych substancji słodzących. Słodkie to słodkie. Polecam artykuł Zamienniki cukru.

Co oprócz słodyczy szkodzi zębom najbardziej? Uwaga, jest to informacja równie trudna do strawienia jak sam produkt. Autor książki uważa, że… pełnoziarniste zboża (dzisiaj uważane przecież za niezwykle wartościowy produkt pełen witamin, minerałów i błonnika). Okazuje się, że pełne ziarna zawierają substancje antyodżywcze, które utrudniają przyswajanie wapnia, magnezu, miedzi, żelaza oraz cynku. Tradycyjne społeczności, których sposób odżywiania opiera się na zbożach nie tylko je przesiewają i oczyszczają, ale również namaczają, kiełkują i fermentują/kiszą. Jest w tym intuicyjna mądrość, ponieważ nikt tam sobie głowy kwasem fitowym przecież nie zaprząta – zawsze chodziło tylko o to, żeby uczynić zboże smaczniejszym i łatwiejszym do strawienia (i jak się okazuje również mniej szkodliwym dla zębów).

Wygląda na to, że u nas w cywilizowanym świecie znowu wszystko na opak, bo produkty pełnoziarniste w dalszym ciągu są uważane za bardzo zdrowe. Społeczności, do których dotarł Weston Price mogły się zajadać chlebem żytnim i owsianką, ponieważ po pierwsze, sposób przygotowania ziarna pozwalał na zredukowanie ilości substancji antyodżywczych w produkcie końcowym, a po drugie – ich dieta była tak bogata w witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, że zapewniała wysoką ochronę zębów przed próchnicą.

Produkty zbożowe, które kupujemy w sklepach i piekarniach nie tylko bardzo często są zrobione ze „zdrowej” pełnoziarnistej mąki, ale jeszcze wyprodukowane w szybki, taśmowy sposób. A ziarna potrzebują czasu…

Do produktów bogatych w substancje antyodżywcze zalicza się jeszcze rożnego rodzaju fasole, orzechy i nasiona. Je także trzeba w odpowiedni sposób przygotować przed spożyciem. Jeśli obejrzysz tzw. ex-vegan na YouTube to zauważysz, że jedną z głównych przyczyn rezygnacji z diety wegańskiej jest prawie zawsze pogarszający się stan zębów. Na czym opiera się dieta wegańska? Na strączkach, nasionach, orzechach i zbożach. Nie oznacza to, że te produkty są złe, tylko dzisiaj nikt nie ma czasu przygotować ich tak jak trzeba, czyli tradycyjnie i powoli. Jeśli dodamy do tego niski poziom witamin i minerałów (mnóstwo wegan je niestety bardzo śmieciowo) oraz dużą ilość owoców (kwasy), to nic dziwnego, że mamy wysyp postów i filmów pt. Sorry obrońcy zwierząt, ale dieta wegańska nie jest dla mnie. 😉

Jak zapobiegać próchnicy zębów?

Z jakich źródeł według autora książki powinno się czerpać witaminy rozpuszczalne w tłuszczach oraz wapń i fosfor?

I tutaj zaczyna się wegetariańsko-wegański horror kulinarny. 😉 Sfermentowany olej z wątroby dorsza to mały pikuś. Wątróbka, szpik kostny, podroby, rybie głowy i jajka, świńska krew – nie żartuję. Czy wiesz, że 1 kubek krwi ze świni lub krowy dostarcza aż 4 000 jednostek witaminy D?! Może gdybym była Masajką… 😉

Kuchnia Ramiela Nagela i jego przepisy na zdrowe zęby to nie moje smaki. Przyznaję, trudno było przebrnąć przez książkę, w której na każdej stronie autor przekonuje, że nasze zęby potrzebują produktów odzwierzęcych jak krowa świeżej, wiosennej trawy. Po prostu mięso nie smakuje mi tak bardzo jak pokarmy roślinne. Niemniej jednak, ta kwestia pozostaje dla mnie otwarta. Moje wnioski po przeczytaniu Cure Tooth Decay:

1. Zdrowe zęby buduje się od wewnątrz poprzez dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości witamin i minerałów w dobrze przyswajalnej formie.

2. Najważniejsze dla zdrowia zębów są witaminy rozpuszczalne w tłuszczach czyli A, D, E i K oraz minerały – wapń i fosfor.

3. Jeśli pomimo idealnej higieny jamy ustnej, co wizyta u dentysty to nowy ubytek, warto rozważyć rezygnację ze zbóż (szczególnie pełnoziarnistych). Owsianka to wróg nr 1 zdrowych zębów, ponieważ płatków owsianych nie da się skiełkować i namaczanie w ich przypadku nie usunie substancji antyodżywczych. Z tego samego powodu granole, otręby i gotowe masła orzechowe to również kiepski wybór na śniadanie.

4. Zboża, orzechy, nasiona i rośliny strączkowe trzeba traktować jako slow food (czyli przygotowywać w tradycyjny sposób) oraz jeść w towarzystwie pokarmów bogatych w witaminę C, która niweluje działanie kwasu fitowego.

5. Bardzo niekorzystny wpływ na zęby ma niestabilny poziom cukru we krwi, ponieważ zaburza metabolizm wapnia i fosforu (odpowiednie proporcje wapnia do fosforu we krwi to klucz do zdrowia zębów). Stan przedcukrzycowy, insulinooporność, cukrzyca mogą prowadzić więc do poważnych problemów z zębami.

6. Według Nagela problem z owocami dzisiaj polega na tym, że są zbyt słodkie. I rzeczywiście, jeśli ktoś pamięta smak jabłek ze starych odmian, to coś w tym jest. U osób z niestabilnym poziomem cukru we krwi owoce będą pogarszać ten stan i tym samym przyczyniać się do rozwoju próchnicy zębów.

Zepsute zęby po ciąży

7. Jeśli kobiecie w ciąży „posypały się” zęby, to znaczy, że jej dieta była uboga w witaminy i minerały. Podczas ciąży, kiedy zapotrzebowanie na składniki odżywcze wzrasta, organizm pobiera je sobie z zębów (bez dostawy z zewnątrz musi sobie jakoś poradzić).

8. Brak odpowiedniej ilości witamin i minerałów w diecie przyszłych rodziców (zarówno matki jak i ojca) może skutkować tym, że dziecko urodzi się z niewystarczająco szeroką szczęką. To z kolei spowoduje, że zęby urosną ściśnięte, co nie tylko utrudnia właściwą higienę i przyspiesza rozwój próchnicy, ale także może prowadzić do zgrzytania zębów, problemów ze zgryzem, bólów głowy czy dzwonienia w uszach.

Próchnica zębów u dzieci

Zepsute zęby u dwulatka, trzylatka. Dlaczego małe

dzieci mają próchnicę?

9. Stan zdrowia zębów małego dziecka zależy od tego, co matka jadła/je: przed zajściem w ciążę oraz podczas ciąży i karmienia piersią. A w późniejszym wieku oczywiście od diety dziecka.

  • chrupki, ciasteczka, czekoladki – zamiast pokarmów o dużej gęstości odżywczej dzieci karmi się cukrem

     

  • w przypadku dzieci karmionych piersią – nieodpowiednia dieta matki (oprócz ww. witamin i minerałów Nagel podkreśla jeszcze rolę żelaza)

     

  • preparaty mlekozastępcze (mleka modyfikowane) zawierają cukier, jeśli dodamy do tego soczki owocowe, próchnica u małego dziecka to tylko kwestia czasu

     

  • mówi się, że długie karmienie piersią powoduje próchnicę zębów u dzieci – Nagel twierdzi, że należy raczej przyjrzeć się diecie matki oraz jakie inne pokarmy (oprócz mleka matki) dziecko dostaje do jedzenia (często są to soczki, bezwartościowe chrupki i przetworzone słodkie pokarmy)

Próchnica zębów - nowoczesne wypełnienia, ale czy nietoksycznie?

10. Amalgamaty (wypełnienia z rtęcią) to prawdopodobnie najgorsze co możesz sobie zafundować u dentysty. Prawdę mówiąc, myślałam, że już się ich nie stosuje. Przecież tyle się teraz mówi o toksyczności rtęci i jej wpływie na rozwój poważnych chorób takich jak stwardnienie rozsiane, toczeń, autoimmunologiczne zapalenie tarczycy i schorzenia mózgu (w tym autyzm oraz choroby Alzheimera i Parkinsona), Wydawało mi się, że żaden szanujący się stomatolog nie zaryzykuje zdrowia swojego i swoich pacjentów. Nagel pisze o dentystach w Stanach, którzy dopiero wtedy uwierzyli w toksyczność wypełnień z rtęcią, kiedy sami zachorowali.

Uwaga! Wypełnienia z rtęcią powinno się usuwać tylko u przeszkolonego dentysty, który ściśle przestrzega procedury bezpiecznego usuwania amalgamatów a jego gabinet jest wyposażony w specjalny sprzęt. Jeśli stomatolog proponuje tylko koferdam i jakąś odzież ochronną, to ryzyko zatrucia rtęcią w dalszym ciągu jest bardzo duże.

11. Niewłaściwe szczotkowanie i nitkowanie może prowadzić do chorób dziąseł. Jeśli szczotkując zęby spychamy płytkę nazębną w kierunku linii dziąseł, to naturalną obroną dziąseł będzie cofanie się i/lub stan zapalny. Z kolei przy nitkowaniu problemem jest sama nitka, ponieważ często używamy jej zbyt forsownie (szczególnie w przypadku wąskich przestrzeni międzyzębowych). Nawet jeśli dziąsła wtedy nie krwawią to i tak powstają mikro-urazy. Według Nagela alternatywą może być taśma dentystyczna czyli szersza i grubsza wersja nitki lub irygator do zębów.

12. Leczenie kanałowe. I tu jest właśnie niezły kanał. Leczenie kanałowe pozwala uratować nawet bardzo chory ząb, czyli unikamy resekcji (w języku potocznym rwania). Ząb przestaje boleć, można gryźć i co najważniejsze nie straszymy ludzi szczerbatym uśmiechem. Za to właśnie cenimy nowoczesną stomatologię. Tylko czy chodzenie z plastikiem w zębie 24/7 przez wiele lat jest zdrowe dla organizmu? Przecież gabinety stosują tylko zatwierdzone przez różne instytucje materiały, więc musi być bezpiecznie, prawda? To wróćmy do punktu 10 – wypełnienia z rtęcią przecież też przez wiele (wiele!) lat były uznawane za bezpieczne. Mamy 2018 r. a używanie amalgamatów pomimo, że wiemy ponad wszelką wątpliwość, że są szkodliwe, nie zostało jeszcze w Polsce całkowicie zakazane. Według Nagela nowoczesne wypełnienia tzw. kompozytowe mogą zawierać toksyczny Bisfenol A (BPA).

Innym poważnym problemem związanym z leczeniem kanałowym jest to, że procedura ta zaburza przepływ płynu, którego zadaniem jest oczyszczanie kanalików zębinowych. Jeśli nie ma płynu, który usunie zanieczyszczenia (np. martwe komórki), wtedy jego funkcję przejmują bakterie. Niestety efektem ubocznym takiego „oczyszczania” (tzn. procesu gnilnego) są toksyny, które mogą przedostawać się do krwioobiegu, przyczyniając się tym samym do rozwoju różnych chorób.

Próchnica zębów – jak zwykle lepiej zapobiegać niż „leczyć”

Już po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów Cure Tooth Decay wiedziałam, że najważniejszy wniosek z tej lektury będzie taki: najlepiej w ogóle nie doprowadzać do sytuacji, w której jakiekolwiek wypełnienie będzie nam potrzebne. Choć wydaje się to oczywistą sprawą, to jednak musiałam o tym napisać, ponieważ rozwój usług stomatologicznych w Polsce sprawił, żeby mamy złudne poczucie bezpieczeństwa. Nowoczesne, świetnie wyposażone (często też bardzo piękne i estetyczne) gabinety, z których wychodzimy z uśmiechem na twarzy, bo ząb uratowany i nic nie bolało, dają złudzenie, że oto mamy zdrowy ząb, który znowu spełnia wszystkie swoje funkcje. Tylko czy to, co w tym zębie teraz mamy jest aby na pewno w długofalowej perspektywie dla nas bezpieczne?

Wiele osób, zarówno rodziców jak i dziadków, pozwala jeść dzieciom najgorszej jakości słodycze, twierdząc, że bez słodyczy nie ma szczęśliwego dzieciństwa. Nie zdają sobie sprawy z tego, że nie tylko narażają się na ogromne koszty (leczenie jednego kanału to zwykle kilkaset złotych, a dobrej jakości implant może kosztować nawet ponad 10 tys. zł), ale również przygotowują grunt pod przyszłe choroby, które – wydawać by się mogło – z zębami nie mają nic wspólnego.