Mąka kokosowa – przepisy, wartości odżywcze, IG, gdzie kupić

Mąka kokosowa – ależ ona mnie zawiodła kilka lat temu. Obraziłam się na nią. Uznałam za niepotrzebny wydatek. Spisałam na straty. Tak całkiem na straty na szczęście nie, bo F. zjadał te „przysmaki” w milczeniu, ale zjadał i w koszu nie lądowało. Mąka kokosowa to najdziwniejsza bezglutenowa mąka, z jaką miałam do czynienia do tej pory. Jeśli myślisz, że umiesz piec (i to nawet bezglutenowo), kokosowa sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona bez sentymentów. 😉

Kilka tygodni temu znalazłam przepis, który sprawił, że postanowiłam dać drugą szansę. Jak pisze Katarzyna Nosowska w A ja żem jej powiedziała Kiedyś spytałam Jakuba Żulczyka, czy frajerstwem jest dawać drugą szansę. Odpowiedział: „Nie. Frajerstwem jest dać trzecią”.

Przyszedł więc czas na drugą i zarazem ostatnią szansę dla mąki kokosowej. 😉

Mąka kokosowa
Mąka kokosowa

Gdzie kupuję mąkę kokosową?

Tak jak w przypadku innych mąk bezglutenowych, kokosową również możesz zrobić sama. Warunkiem jest posiadanie hipsterskiego super-miksera, który wiórki kokosowe z domowej produkcji mleka kokosowego zamieni w gładką mąkę. Można oczywiście w starym młynku do kawy, ale to dość czasochłonne. Mnie nie udaje się w domu uzyskać pożądanej gładkości i konsystencji mąki, więc ja kupuję (taką). Ale jak mówią Masz czas i mikser? Go Girl!

Wychodzę też z założenia, że mąka to coś gładkiego, więc nie lubię takich, które są ziarniste. Gdybym chciała uzyskać np. ciasto o ziarnistej konsystencji, użyłabym po prostu wiórków kokosowych

Warto też wiedzieć, że mąka kokosowa mące kokosowej nie równa. W zależności od marki może nie być tak sypka czy drobno zmielona jak ta, której użył autor konkretnego przepisu z Internetu.  I to już wystarczy, żeby uzyskany przez nas rezultat był inny (zwykle niezgodny z wysokimi oczekiwaniami). Mąka kokosowa to kapryśna panienka.

Mąka kokosowa – przepisy

Unikaj jak glutenu przepisów z małą ilością mąki kokosowej a dziwnie dużą liczbą jajek. Taki przepis się uda, wygląd, konsystencja i struktura będą bez zarzutu. Ale dumnie podając gościom kokosowy przysmak nie zapomnij dodać, że właśnie serwujesz im jajecznicę tylko, że na słodko. Nie żartuję – muffinki, ciasta itp. z takich przepisów mają wyjątkowy i wyrazisty jajeczny smak.

Zalety mąki kokosowej

Największa zaleta mąki kokosowej jest jednocześnie jej największą wadą. Chłonność. Ogromna!!! Dlaczego to zaleta? Bo potrzebujesz jej niedużo, a i tak wychodzi cała keksówka ciasta, Dlaczego wada? Bo jeśli wbijesz dużo jajek, wyjdzie ciasto o smaku jajecznicy, ale jeśli zmniejszysz ich ilość, to powstanie kolejny bezglutenowy gniot lub niezjadliwa kruszonka.

Szukaj więc przepisów, które owszem zawierają jajka (byle nie w astronomicznej ilości) oraz, co bardzo ważne, dodatkowe „mokre” składniki. Takie jak np. rozpuszczone masło lub olej kokosowy, miękkie banany, awokado, śmietana. W ten sposób unikniesz efektu słodkiej jajecznicy i jednocześnie zachowasz odpowiednią wilgotność i strukturę ciasta. Przygotuj się jednak na więcej prób i błędów niż sukcesów na początku swojej przygody z mąką kokosową.

Biorąc pod uwagę, że mąki kokosowej nie potrzeba dużo, żeby stworzyć coś z niczego, druga zaleta będzie związana z portfelem. Mąki bezglutenowe są dość drogie, a skoro kokosowa wystarcza na dłużej, to jest rozsądniejszą cenowo opcją niż np. migdałowa.

Jeszcze inną zaletą mąki kokosowej jest to, że zawiera tłuszcz nasycony. Te wszystkie mąki orzechowe i pestkowe nie nadają się do wypieków. Zawierają niestabilne kwasy tłuszczowe, które pod wpływem temperatury jełczeją i stają się bardzo szkodliwe dla zdrowia. Tłuszcze nasycone są bardziej stabilne, choć to wcale nie oznacza, że panierka z mąki kokosowej czy naleśniki są zdrowe.

Wartości odżywcze mąki kokosowej + IG (indeks glikemiczny)

Według aplikacji Cronometer (która idealna nie jest, ale dostarcza największej ilości danych i jest bardzo przejrzysta) 100 g mąki kokosowej ma aż 429 kcal. Choć kokos kojarzy się przede wszystkim z tłuszczem, to jednak proporcje makroskładników mogą zaskoczyć. Na 429 kcal przypada

  • 57% węglowodanów
  • 30% tłuszczu
  • 13% białka

Produkty z kokosa (np. słynny olej MCT) związane są szczególnie z dietą ketogeniczną, ale akurat mąka kokosowa ma sporo węglowodanów, więc zarówno na diecie keto jak i niskowęglowodanowej trzeba wziąć to pod uwagę.

Jeśli boisz się tłuszczu nasyconego (14,3 g/100 g) i błonnika (aż 35,7 g/100 g), mąka kokosowa nie dla Ciebie.

Ale na makroskładnikach nigdy nie poprzestajemy, bo nie chodzi tylko o to, żeby się najeść. Chodzi o to, żeby się odżywić.

100 g mąki z kokosa zawiera:

  • trochę witamin z grupy B (oprócz B12 oczywiście)
  • odrobinkę witaminy E

Zawartością witamin nie zachwyca, ale jeśli chodzi o minerały, jest już dużo, dużo lepiej. W 100 g mąki z kokosa znajdziemy sporo miedzi, manganu, selenu i fosforu. A w całkiem przyzwoitych ilościach również magnez i cynk. Najlepiej prezentuje się jednak tabelka z aminokwasami.

Indeks glikemiczny (IG) mąki kokosowej – ok. 50.

Pancakes czyli przepis na „racuchy” z mąki kokosowej

Bezglutenowe pancakes
Jeszcze tylko jogurt naturalny i miód

Kiedy jadłam gluten, bardzo lubiłam racuchy. Takie po polsku – z jabłkami i cukrem pudrem. Po przejściu na dietę bezglutenową długie lata bezskutecznie szukałam dobrego przepisu na naleśniki i właśnie racuchy. Naleśniki wreszcie udało się usmażyć i, co ciekawe, smakują lepiej niż pszenne (przepis tutaj), ale dobrego przepisu na puszyste racuchy jeszcze niestety nie znalazłam. Postanowiłam więc przerzucić się na amerykańskie pancakes, bo przepisów na bezglutenowe jest w sieci całe mnóstwo. Z góry i bez żalu odrzucam te z trylionem składników. Szukam krótkich i nieskomplikowanych. Pierwsze, bardzo smaczne i udane pancakes powstały z mąki masa harina. Niestety biała mąka kukurydziana jest bardzo droga i trudno dostępna. Na drugi przepis, który mnie zaintrygował natrafiłam kilka tygodni temu. Tylko ta nieszczęsna mąka kokosowa jako główny składnik… Zaryzykowałam i nie żałuję. Usmażyłam je już co najmniej 7 razy i ciągle mam ochotę na kolejną porcję. Może nie są wybitnie puszyste (bez glutenu trudno jednak uzyskać znaną z dzieciństwa pszenną puchatość), ale bardzo mi smakują i, co równie ważne, dobrze i bezproblemowo się smażą. To jak na razie pierwsza, i do tej pory jedyna kreacja z mąki kokosowej, którą uważam za udaną i której udało się odczarować mit (?) kapryśnej, kokosowej księżniczki.

! Nie ręczę za rezultat, jeśli użyjesz innej marki mąki kokosowej. Ba, w ogóle nie ręczę, że ten przepis Ci wyjdzie, bo nie natrafiłam jeszcze na żadną inną mąkę bezglutenową, która byłaby tak nieobliczalna jak kokosowa.

!! Aby uzyskać odpowiednią konsystencję ciasta na pancakes z mąki kokosowej, trzeba (koniecznie!) wymieszać wszystkie składniki w blenderze kielichowym lub sportowym. Blender ręczny, lub co gorsza zwykła trzepaczka, nie da Ci w połowie tak dobrego rezultatu jak blender do zielonych koktajli.

!!! Nie czekaj zbyt długo, ponieważ ciasto po zmiksowaniu bardzo szybko gęstnieje (wspomniana wyżej chłonność). Ja nie używam nawet chochelki – wlewam ciasto na patelnię prosto z kubka blendera. 

Składniki:

8 małych pankejków

  • 30 g masła
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego
  • 40 g mąki kokosowej
  • 3 jajka
  • większa szczypta sody oczyszczonej

1. Masło i olej rozpuścić. Odstawić na kilka minut do ostudzenia.

2. Następnie wszystkie składniki zmiksować na gładką masę w blenderze kielichowym lub sportowym.

3. Smażyć pankejki na dobrej patelni i niewielkiej ilości oleju kokosowego. Dodatki jakie tam chcesz. 😉

Fajny smak można również uzyskać dodając do ciasta połówkę banana. Niestety wtedy pancakes szybciej się przypalają i są raczej ciemnobrązowe niż apetycznie złociste.

Kasze bezglutenowe – lista skrócona i z opisem

Poniżej znajduje się lista bezglutenowych kasz wraz z moim bardzo subiektywnym opisem. Wybór jak na dietę bezglutenową jest naprawdę duży, więc szansa, że znajdziesz taką, która będzie Ci smakować też jest całkiem spora. Pamiętaj tylko, że kasze, nawet te z tzw. pseudo-zbóż, wymagają odpowiedniego przygotowania w celu zneutralizowania substancji antyodżywczych i zarazem zwiększenia przyswajalności witamin i minerałów. Dlaczego to takie ważne pisałam w artykule Próchnica zębów – przyczyny i zapobieganie.

Kasze bezglutenowe – lista w skrócie

Kasze na tej liście są oczywiście bezglutenowe, ale jak większość produktów sypkich mogą być zanieczyszczone glutenem z powodu nieodpowiedniego przechowywania czy pakowania. Kliknij na nazwę kaszy, żeby sprawdzić, gdzie można ją kupić w wersji prawdziwie bezglutenowej (tzn. bez śladowych ilości glutenu).

Kasza jaglana

Kasza gryczana niepalona

Komosa ryżowa

Kasza sorgo

Kasza owsiana

Kasza coix

Kasza amarantusowa

Kasza jaglana

Zdecydowanie królowa bezglutenowych kasz. Nie ze względu na smak (który bez dodatków – delikatnie mówiąc – nie zachwyca), ale z powodu dużej ilości naprawdę smacznych dań, które można z niej wyczarować. To z kaszy jaglanej powstają najlepsze i najpyszniejsze naleśniki bezglutenowe (moim zdaniem nawet lepsze niż pszenne). To z kaszy jaglanej robi się bezglutenowy budyń i wegańskie burgery. Oczywiście z kaszy jaglanej piecze się też ciasta i cudowny płaski chlebek. Kaszę jaglaną dodaje się nawet do owocowych koktajli, szczególnie jeśli chcemy, żeby takie smoothie było bardziej sycące. Ugotowana dzień wcześniej kasza jaglana to również sposób na szybkie śniadanie. Wystarczy dodać soczystą gruszkę i posypać cynamonem.

Kluczem to ugotowania dobrej kaszy jaglanej jest zalanie jej wrzątkiem dwa razy. Po odlaniu wrzącej wody po raz drugi, wlewamy świeżą i gotujemy. Można eksperymentować z ilością wody. Jeśli nie będzie jej dużo, kasza ją wchłonie i ugotuje się na sypko (uwaga, żeby nie przypalić). Jeśli dodamy więcej wody i będziemy mieszać w czasie gotowania, kasza będzie kleista. Niektóre przepisy podają, żeby kaszę przed gotowaniem lekko uprażyć na suchej patelni. Jednak moim zdaniem ten sposób nie działa i nie usuwa goryczki. Zalanie wrzątkiem dwa razy sprawdza się o niebo lepiej, przynajmniej u mnie.

Kasza gryczana

Kasza gryczana jest dostępna w wersji palonej i niepalonej (tzw. białej). O kaszy palonej nie napiszę dużo, ponieważ nie znoszę jej aromatu. Z kolei moja mama i F. ją uwielbiają. Mówią, że biała jest taka nijaka i bez wyrazu. Kasza gryczana palona, to przede wszystkim popularny dodatek do obiadu, w szczególności gulaszów. Robi się z niej także farsz do pierogów.

Za to kasza gryczana biała jest moim zdaniem fenomenalna. Wychodzi z niej tani, niezawodny i pyszny chleb bezglutenowy, o którym pisałam w artykule Zdrowy chleb bez glutenu. Bez jajek, bez mleka i bez drożdży. Pyszny! Co ciekawe, ten chleb robi się praktycznie sam. Kaszę gryczaną niepaloną wykorzystuję też do wytrawnych naleśników à la tortille. Najprostszy sposób na kaszę gryczaną to oczywiście gryczane kaszotto. Kaszę gotujemy w bulionie (tradycyjnym albo roślinnym), potem podsmażamy na patelni z ulubionymi warzywami, a na koniec posypujemy pestkami słonecznika i świeżą natką pietruszki.

Komosa ryżowa (inaczej quinoa)

Komosę ryżową kocham bezwarunkowo. Za to, że pasuje do dań słodkich i wytrawnych; za to, że tak fajnie wygląda; za to, że się szybko gotuje; za to, że zamienia sałatkę w sycące danie, za to, że nie ma żadnego dziwnego posmaku; za to, że ma dużo roślinnego białka, magnez i witaminy z grupy B. Fakt, mogłaby być trochę tańsza. Jeden z moich ulubionych przepisów z tą kaszą to Komosa ryżowa na słodko na śniadanie.

Bezglutenowe kasze w kokilkach

Kasza sorgo

Gdyby nie dieta bezglutenowa, to prawdopodobnie nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby kupić sorgo. Jeśli więc uważasz, że dieta bezglutenowa, czy jakakolwiek inna Cię ogranicza, pomyśl ile fantastycznych smaków odkryjesz; smaków, o których istnieniu na diecie tradycyjnej nawet się nie ma pojęcia. Sorgo, to oprócz komosy ryżowej, moja ulubiona kasza. Poświęciłam jej cały osobny artykuł Kasza sorgo: smak, jak gotować, wartości odżywcze + 2 przepisy, bo jest naprawdę świetna.

Kasza kukurydziana

Z kaszą kukurydzianą nie mam jeszcze praktycznie żadnego doświadczenia. Czeka w kuchennej szafce na odpowiedni przepis. Na razie natrafiam na same kaszki śniadaniowe dla dzieci albo niezdrowe przepisy z mąką, mlekiem i olejem roślinnym. Z kaszy kukurydzianej robi się m.in. polentę a z polenty frytki (niestety też na głębokim tłuszczu). Na blogach anglojęzycznych często powtarzający się przepis to tradycyjny dla południa Stanów Zjednoczonych chlebek z kaszy kukurydzianej. Może kiedyś wypróbuję.

Kasza owsiana

Tak, oprócz płatków oraz mąki owsianej, dostępna jest również kasza owsiana. Wpisów na jej temat nie będzie, bo nie jem owsa (wyjątek zrobiłam tylko dla pysznej mieszanki Upiecze Ci się!, którą ze względu na czysty skład bardzo chciałam wypróbować). Ale widziałam ciekawy przepis na kaszę owsianą w wersji śniadaniowej na słodko na blogu Kingi Paruzel.

Kasza coix czyli łzawica ogrodowa lub Łzy Hioba

Nazwa wprawdzie nie zachęca, ale ta kasza ma podobno sporo zdrowotnych właściwości, więc jest pierwsza na mojej liście nowych i nieznanych produktów do wypróbowania.

Amarantus

Celowo na samym końcu. O ziarnie amarantusa wspominam tylko dlatego, że jest bezglutenowe. Wiem, że są osoby, które lubią i stosują, ale ja wolałabym zjeść całą miskę nielubianej przeze mnie kaszy gryczanej palonej niż jedną łyżkę ziaren amarantusa. Amarantus ma taki piwniczny, moim zdaniem bardzo nieprzyjemny zapach i smak. Cóż nie wszystko co zdrowe, trzeba lubić.

Kasze bezglutenowe – lista bezpiecznych produktów

Moje ulubione marki, które oferują kasze bezglutenowe, ale też wiele innych produktów bez glutenu to Pięć Przemian i Denver Food (wpis niesponsorowany). Nie mają wprawdzie certyfikatów, ale możesz napisać e-mail do firmy i poprosić o wyniki badań na obecność glutenu w danym produkcie. 



Wartości odżywcze kaszy jaglanej + ulubione przepisy

Z kaszą jaglaną miałam na samym początku zgrzyt. Ugotowałam, spróbowałam i chciałam pożegnać. Potem doczytałam, że trzeba ją podprażyć na patelni, żeby pozbyć się goryczki. I znowu to samo – nie do zjedzenia. Dopiero kiedy wyczytałam – chyba u Marty z Jadłonomii – że kaszę jaglaną należy DWA razy przelać wrzątkiem, dopiero wtedy ugotowało się coś, co zyskało pewien potencjał kulinarny. 😉 Mimo wszystko, dalej uważam, że ugotowana kasza jaglana jest niesmaczna. Przelana wrzątkiem nie jest już wprawdzie gorzka, ale i tak szału nie ma. Wszystkie te zachwyty nad nią wynikają z dodatków, które sprawiają, że staje się… jakaś. Bez nich jest po prostu zupełnie bez wyrazu. Paradoksalnie, jest to również jej zaletą, bo jeśli coś jest nijakie, to często jest uniwersalne. I rzeczywiście, kiedy szukałam w necie bezglutenowych przepisów, co chwilę pojawiało się coś z kaszy jaglanej. A to pudding, a to ciasto, a to kotleciki, a to sałatka. Takie przepisy z ww. względów nie budziły mojego zainteresowania ani tym bardziej zaufania.

Ale w pewnym momencie, z tęsknoty za chlebem, postanowiłam dać szansę bezglutenowym chlebkom z kaszy jaglanej z bloga Smakoterapia. I ten dziwny placek, w niczym nie przypominający chleba, odczarował kaszę jaglaną. Wtedy właśnie zrozumiałam, dlaczego stała się taka popularna. Po prostu cuda bezglutenowe można z niej wyczarować. Zaczęłam więc kaszę jaglaną traktować jak… mąkę. Mąki też nie je się bez dodatków – to tylko podstawa, którą trzeba przerobić i voilà – pyszny serniczek. 😉 Jakie wartości odżywcze ma nasza swojska kasza jaglana, czyli proso zwyczajne? Jeśli szukasz informacji na zagranicznych stronach, pamiętaj, że słowo millet ma dużo szersze znaczenie niż polska kasza jaglana. Tym słowem określa się w języku angielskim różne gatunki z rodziny wiechlinowatych.

Moje dwie ulubione marki kaszy jaglanej to Denver Food i Pięć Przemian. I jest jeszcze Bezgluten z certyfikatem.

Kasza jaglana wartości odżywcze
Na surowo podobna do sorgo, ale sorgo smaczniejsze

Wartości odżywcze kaszy jaglanej

100 g ugotowanej kaszy jaglanej to

121 kcal

2,7 g błonnika

23,3 g węglowodanów (w tym 20,1 g skrobi)

1,4 g tłuszczu

3,5 g białka

0,6 g Omega-6 i niestety 0 g Omega-3

Taka ilość kaszy zawiera również witaminy z grupy B (oprócz oczywiście B12) oraz dosłownie troszeczkę beta-karotenu (czyli prowitaminy A).

Jeśli chodzi o sole mineralne:

sód – 167,1 mg

fosfor – 91,2 mg

potas – 62,4 mg

magnez – 37,2 mg

wapń – 4,7 mg

żelazo – 1 mg

mangan – 0,5 mg

cynk – 0,5 mg

miedź – 0,2 mg

selen – 0,9 mcg

Jak widać, pod względem zawartości minerałów, jest całkiem nieźle. Jednak kwas fitowy może utrudniać ich wchłanianie, więc traktuj kaszę jaglaną jak slow food i przygotuj ją babcinym sposobem. 😉

Wartości odżywcze kaszy jaglanej i nie tylko możesz sprawdzić w Cronometer.

Kasza jaglana – sposób przygotowania

Tak jak wspomniałam wyżej, u mnie najlepiej sprawdza się dwukrotne przelanie wrzątkiem. Oczywiście zanim to zrobimy, trzeba kaszę dokładnie przepłukać pod bieżącą wodą. A potem jeszcze zagwozdka Co z tym kwasem fitowym? Oczywiście z jednej strony barykady – Usuwamy, bo bardzo szkodliwy, a z drugiej – Przecież to antyoksydant.

Na wszelki wypadek, szczególnie jeśli masz problemy z zębami, zanim zalejesz wodą i ugotujesz, poczytaj o substancjach antyodżywczych i jak je zneutralizować. W książce Naturalne metody na zdrowe zęby czytamy, że w tradycyjnych społecznościach zboża i nasiona przechodzą bardzo długą drogę zanim trafią na stół. Suszenie na słońcu, moczenie, kiełkowanie, fermentowanie. Cuda-wianki! Więcej o tej książce i zębowo-zbożowych kontrowersjach w artykule Próchnica zębów – przyczyny i zapobieganie.

Ja zwykle robię tak:

1. Przepłukuję pod bieżącą wodą.

2. Zalewam i moczę całą noc (a czasami dłużej).

3. Tuż przed gotowaniem znowu przepłukuję.

4. Przelewam wrzątkiem 2 razy.

5. Gotuję w świeżej wodzie.

 

Poza tym, staram się jeść potrawy z kaszy jaglanej z naturalną witaminą C, np. dodaję sok z cytryny, jeśli pasuje do dania.

Autor ww. książki pisze, że kwas fitowy zaburza wchłanianie żelaza z pokarmów, a witamina C temu przeciwdziała.

Nie wiem na ile taki sposób przygotowania kaszy jest skuteczny. W Internecie dostępne są tabelki, w których można sprawdzić, jak długo powinno się moczyć nasiona, pestki i zboża. Warto wydrukować i przykleić na szafkę kuchenną lub lodówkę.

Ulubione przepisy z kaszą jaglaną

1. Naleśniki z kaszy jaglanej to zdecydowanie nr 1. Lepsze niż pszenne. O żadnej innej bezglutenowej wersji jakiegokolwiek dania nie mogę tego powiedzieć, ale w przypadku tych naleśników jak najbardziej tak. Tak, są lepsze niż zwykłe. F. podziela moje zdanie. 😉

2. Kasza jaglana śniadaniowa. Z soczystą gruszką i żurawiną. Kaszę gotuję z odrobiną kurkumy i cynamonu. Potem dodaję świeżą gruszkę pokrojoną w grubą kostkę i suszoną żurawinę. Można jeszcze wsypać ulubione nasiona lub orzechy a całość polać syropem klonowym.

3. Płaskie chlebki ze Smakoterapii są również bardzo smaczne, ale zawierają olej, skrobię i sezam, więc ze względu na Omega-6 nie robię ich zbyt często. Ok, to tylko wymówka – przepis wydaje się bardzo prosty, a jednak zawsze zajmuje mi sporo czasu i po prostu zwykle nie chce mi się gotować kaszy, czekać aż ostygnie, itd. Ale jeśli masz w lodówce ugotowaną kaszę, z którą nie wiesz co zrobić, koniecznie wypróbuj.

Inne właściwości i wartości odżywcze kaszy jaglanej

W Internecie można znaleźć mnóstwo entuzjastycznych informacji na temat kaszy jaglanej. Że jest zasadotwórcza, że zawiera krzem, że pomaga ogrzać organizm od środka, że jest źródłem antyoksydantów, że wspiera prawidłową florę bakteryjną a dzięki zawartości błonnika zapobiega zaparciom. Kiedyś w Empiku bardzo się zdziwiłam, kiedy zobaczyłam książkę zatytułowaną Jaglany detoks. Tak, według niektórych źródeł można się oczyszczać i odśluzować jaglaną mono-dietą.

Coś negatywnego o kaszy jaglanej? O trzech takich aspektach napisałam już wyżej (smak samej kaszy bez dodatków, Omega-6 i kwas fitowy). O zbożach i pseudo-zbożach nie najlepszą opinię, właśnie z powodu substancji antyodżywczych, mają oczywiście środowiska Paleo.

Chris Masterjohn nagrał dwa filmy o millet. W pierwszym mówi o mieszkańcach wiejskich obszarów w Sudanie, którzy przez wysokie spożycie tej kaszy cierpieli z powodu tzw. wola, czyli powiększenia tarczycy. Ten film został skrytykowany przez ludzi m.in. z Afryki i Indii, którzy pisali, że w ich rodzinach millet to podstawa diety od pokoleń i nikt nie ma problemów z tarczycą. Nagrał więc drugi film, w którym wyjaśnia, że millet to bardzo szerokie określenie i niekorzystny wpływ na tarczycę może mieć pearl millet a nie proso millet. U nas kasza jaglana to właśnie proso. Poza tym dieta ludzi z Sudanu, o których mowa w pierwszym filmie była bardzo uboga i monotonna, więc na zdrowie tarczycy w ich przypadku miały pewnie wpływ niedobory wielu składników odżywczych, a nie tylko samo spożycie millet.

Ashwagandha a bezsenność

Ashwagandha a bezsenność

Czy ashwagandha pomaga na bezsenność? Witania ospała – roślina o takiej nazwie z pewnością dobrze zna się z Morfeuszem. Są okresy, kiedy śpię jak kot. Głowa do poduszki i dosłownie za chwilę już mnie nie ma na jawie. Ale są też takie tygodnie, kiedy długo nie mogę zasnąć. Czuję się wtedy jakby był środek dnia – mój mózg chce działać a nie spać. Na pewno wpływa na to dzień cyklu (ach te hormony) i to co jem w ciągu dnia. Fatalnie wpływa na mnie też niebieskie światło emitowane przez laptop i tablet, więc wieczorami staram się już nie gapić w ekran. Niestety nie rozgryzłam jeszcze skąd te okresowe problemy z zaśnięciem, choć wiem na pewno, że kakao czy czekolada wieczorem to w moim przypadku beznadziejny pomysł. Mam więc w szafce sproszkowany korzeń  ashwagandhy – specjalnie na te wyjątkowe, długie wieczory. 😉 Wypijam trochę proszku wymieszanego z wodą na ok. 30 min. przed planowanym zaśnięciem, kładę się do łóżka, sięgam po przyjemną lekturę (koniecznie papierową, żadne tam czytniki czy inne smarty) i zwykle zasypiam bez większych problemów. Zwykle, bo zdarzają takie dni, kiedy nawet standaryzowany ekstrakt z witani ospałej nie pomaga.

Jaką formę ashwagandhy wybrać, jeśli szukasz ziołowego sposobu na bezsenność? Ashwagandha działa dość łagodnie (w moim przypadku wystarczająco skutecznie), więc jeśli masz duże problemy z zaśnięciem, postaw na standaryzowane ekstrakty, o których piszę poniżej. Dzięki nim łatwiej dobierzesz odpowiednią dawkę.

Ashwagandha – skutki uboczne

Ashwagandha jak każda roślina, nawet ta najbardziej lecznicza, może spowodować u niektórych osób niekorzystne objawy. Jeśli bierzesz leki, skonsultuj się ze swoim lekarzem i upewnij się, że witania ospała z nimi nie zareaguje. Na opakowaniach ashwagandhy zwykle znajduje się ostrzeżenie dla osób z nadczynnością tarczycy. Nie należy jej również stosować w czasie ciąży i podczas karmienia piersią.

Ashwagandha - proszek czy tabletki

Sproszkowany korzeń ashwagandhy to najbardziej ohydne w smaku zielsko jakie w życiu jadłam. A bardzo lubię to co roślinne i nie straszne mi zielone koktajle czy sałatki pełne ziół. Muszę jednak przyznać, że poziom goryczy w witani ospałej przebija wszystko inne. Mimo to wybieram proszek. Jeśli coś działa, to nie zastanawiam się jak to smakuje, tylko po prostu raz, dwa i z głowy. To nie deser – nie musi być pyszny, a ja nie mam 5 lat, żeby grymasić. 😉 Dodaję 1 łyżeczkę ashwagandhy do letniej wody i, nie zastanawiając się zbyt długo, wypijam. Trzeba tylko pamiętać, żeby dobrze wymieszać, bo ashwagandha w proszku pyli się jak mąka i łatwo się zakrztusić. Kupuję proszek z prostej przyczyny – nie lubię tabletek i kapsułek, które zwykle zawierają dużo substancji pomocniczych. Tabletki często są nawet gorsze od kapsułek, bo zawierają różne wypełniacze i barwniki w ilości zupełnie dla mnie niezrozumiałej. Jeśli mam wybór i mogę kupić produkt bez tych dziwnych dodatków, to bez względu na smak, decyduję się właśnie na taki o prostym i jak najbardziej naturalnym składzie.

Wadą ashwagandhy w proszku, oprócz oczywiście smaku, jest to, że trzeba ją popić sporą ilością wody. A picie wody przed snem oznacza bieganie w nocy do łazienki. Jeśli potem trudno Ci zasnąć, to rzeczywiście lepiej kupić kapsułki.

Ashwagandha na szczęście jest dostępna w sklepach w różnych postaciach, więc bez problemu znajdziesz produkt, który będzie Ci odpowiadał.

Korzeń, kapsułki, tabletki i ekstrakty z ashwagandhy