Gluten czyli nowy wróg publiczny. O co chodzi z tym glutenem?

Jak to się stało, że gluten nagle stał się wrogiem nr 1 naszych jelit? Wiele osób śmieje się z tzw. mody na dietę bezglutenową, ale przecież nie byłoby żadnej mody gdyby ludzie rzeczywiście nie odczuwali poprawy zdrowia i samopoczucia na diecie bezglutenowej. Tak szczerze – kto bez konkretnego powodu chciałby przerzucić się na pizzę z… kalafiora? 😉 (Tak, spód zrobiony z kalafiora to jeden ze sposobów na bezglutenową pizzę.) Zboża, w tym pszenicę, jemy przecież nie od dziś, ale dopiero od niedawna mamy z nią taki problem.

Ten artykuł zawiera tylko pewne teorie. Osobiście uważam, że w każdym z poniżej podanych powodów, dla których gluten może być szkodliwy jest sporo prawdy, ale jest to tylko moja opinia.

1. Zabawy z naturą a raczej przeciw niej

Podobno pszenica uprawiana obecnie to już nie to samo zboże co kiedyś. Kolejny raz człowiek zabawił się w Pana Boga i jak zwykle nie wyszło z tego nic dobrego. Trzeba przyznać – jako gatunek mamy „wyjątkową” umiejętność niszczenia tego co naturalne i zdrowe. Tę teorię popierają osoby, które jedząc stare odmiany (jak np. orkisz czy samopsza) nie odczuwają dolegliwości, które wywołuje u nich współczesna pszenica.

2. Toksyny

Podobno do suszenia zbóż, w tym pszenicy, a także do ich odchwaszczania używa się chemicznego środka, który zawiera niezwykle szkodliwą substancję o nazwie glifosat. Glifosat obwinia się o „dziurawienie” jelit (a także o działanie rakotwórcze), więc po latach jedzenia pszenicy na śniadanie, obiad i kolację, jelita po prostu mówią stop. Po przejściu na dietę bezglutenową rzeczywiście odczuwa się wtedy znaczną poprawę zdrowia, ponieważ organizm przestaje być podtruwany. W tym przypadku nie jest winna sama pszenica jako taka, ale chemia stosowana w jej uprawie.

3. Gluten rano, w południe i wieczorem

Trzy bułki pszenne
Bułeczka na śniadanie, lunch i kolację

Podobno jeśli jemy coś bardzo często, z czasem organizm przestaje to tolerować. Pszenicę jemy na okrągło i kilka razy dziennie: kanapki na śniadanie, kluseczki na obiad, pizzę na kolację. W między czasie ciastko na deser i paluszki jako przekąska. Jemy pszenicę w najgorszej postaci białej, oczyszczonej mąki i w produktach wysoko przetworzonych. Nic dziwnego, że nawet nie chorując na celiakię, po odstawieniu takiego jedzenia, czujemy się o niebo lepiej.

Podobno część osób mających problem z jedzeniem glutenu, cierpi tak naprawdę na nietolerancję fruktanów. Tak się składa, że fruktany występują w dużej ilości właśnie w pszenicy, więc po odstawieniu pysznych bułeczek i tradycyjnych ciast, wiele osób odczuwa niesamowitą poprawę w funkcjonowaniu jelit i cała wina zostanie zrzucona na gluten (bo o tym się teraz dużo mówi). Tymczasem, prawdziwym winowajcą mogą być fruktany, o czym jeszcze wielu ludzi nie słyszało i po prostu nie wie.

5. Zapytaj babcię co się robi z ziarnem

Podobno kiedyś ludzie mogli jeść pszenicę bez tych wszystkich problemów zdrowotnych, ponieważ umieli ją w odpowiedni sposób przygotować. W dawnych czasach ziarna zbóż się namaczało, kiełkowało i fermentowało. Ten tradycyjny sposób przygotowywania zbóż miał na celu uczynić z nich pokarm, który człowiek może strawić. Zboża bez takiego wcześniejszego potraktowania w odpowiedni sposób są prawdopodobnie dla człowieka niejadalne. A dzisiaj przecież wszystko musi być szybko, szybko. Piekarnia, która chciałaby piec w tradycyjny sposób, czyli na zakwasie i bez polepszaczy nie wytrzymałaby konkurencji z tymi, w których bułki i chleb powstają w sposób taśmowy. Jednym słowem, zrobiliśmy ze zbóż fast-food a powinien być slow food.